PROJEKT TRAFIONY W PUNKT.

Założyciel firmy Punkt. ma misję. Wprawdzie nie planuje przejęcia sterów w świecie technologii, ale ma dość jasną wizję tego, co chce osiągnąć z pomocą swojej marki. Pragnie mianowicie ujarzmić technologię i osadzić ją dokładnie tam, gdzie sięgają jej początki – w służbie ludzkości. Z Petterem Nebym rozmawiamy o jego życiu od momentu startu firmy Punkt., niebagatelnej roli w tej historii jego przybranej córki oraz o tym, że przedmioty materialne zupełnie nie mają dla niego znaczenia.

 

Magda Bulera-Payne: Czytałam, że swój pierwszy start-up założyłeś w wieku 18 lat. Co to było i jaki miało wpływ na twoje kolejne przedsięwzięcia biznesowe?

Petter Neby: Kiedy byłem w college’u, sprzedawaliśmy różne akcesoria do szkół średnich, takie jak bluzy i tym podobne rzeczy, na których można było wydrukować logo. To był oczywiście sposób na zarobienie pieniędzy, ale także mój pierwszy uniwersytet biznesu. Nigdy nie byłem dobry w kończeniu szkół, więc moją szkołą jest szkoła życia. Na szczęście, dzisiaj edukacja ma znacznie szerszy wymiar niż tylko uzyskanie dyplomu. Interesujące jest to, że dziś, kiedy świat stał się tak duży i tak transparentny, a w wielu aspektach tak konkurencyjny, nie wystarczy być w czymś dobrym – trzeba być najlepszym z najlepszych w swojej dziedzinie. Tylko wtedy wiesz, że odniesiesz sukces. Po moim doświadczeniu z bluzami w college’u zawsze już miałem do czynienia z technologią. Kiedy zakładałem swoją pierwszą firmę działającą w tym obszarze, zatrudniałem ludzi bez doświadczenia, ponieważ wszystko wtedy było nowe, nawet dla najlepszych absolwentów. Oferowałem więc pracę absolwentom sztuk pięknych albo tym, którzy ukończyli wprawdzie szkoły państwowe, ale za to sporo podróżowali i mieli już doświadczenie zawodowe. Liczyła się dla mnie umiejętność dostosowania się do nowych trendów, a to zwykle jest możliwe, jeśli nie masz za sobą sztywnego wykształcenia.

 

Czy mogę zatem zaryzykować stwierdzenie, że szukając pracowników czy partnerów biznesowych, przyglądasz się bardziej ludziom niż ich wykształceniu?

Myślę, że wszystko jest kwestią celu. Jeśli ktoś ma poczucie, że to, co robi, ma jakiś cel, to zrobi dla ciebie ten dodatkowy krok do przodu. Myślę, że jeśli jesteśmy szczerzy i jasno komunikujemy, jakich cech poszukujemy u innych, to znajdzie się ktoś, kto dość szybko ten komunikat odczyta. Wierzę, że umiejętności praktyczne są ważniejsze niż wiedza teoretyczna.

 

To dość ciekawy pogląd, zważywszy, że wygłasza go człowiek zajmujący się technologią.

Świat się bardzo zmienił. Dzisiaj technologia nie jest postrzegana wyłącznie jako wiedza teoretyczna. Wiemy, że kryje się za nią o wiele więcej, że jej celem jest ułatwianie życia ludziom. To bardziej praktyczne podejście do technologii.

*cały wywiad, który Magda Bulera-Payne przeprowadziła z Petterem Neby do przeczytania w NUMERZE 14 MONITOR MAGAZINE 

MONITOR MAGAZINE – KUP TERAZ

Udostępnij