SEX I KONIEC ŚWIATA

Wlondyńskiej dzielnicy Chelsea, przy Kings Road, mieści się legendarny już butik Vivienne Westwood. Wielokrotnie zmieniał nazwy, idee, style. Wciąż tylko przybywa klienteli. Bo Punkowa Królowa jest tylko jedna.

 

W początkach drugiej połowy XX wieku, Londyn zaczął być znużony swoją gęstą atmosferą, a lata 60. przyniosły znużenie hipisowską filozofią szczęścia. Okazało się, że nie o to chodzi, a młodzi zbuntowani zaczęli szukać alternatywy dla klasycznych, trochę zakurzonych angielskich sklepów i nowej jakości życia. Tak bogaci, jak ubożsi. Stanęło na „barbarzyńskim Chelsea”, jak mawiał kiedyś Dickens. Na Kings Road, dziś jednej z najważniejszych ulic handlowych stolicy Wielkiej Brytanii, pod koniec lat 50. powstał pierwszy sklep Mary Quant, który jednocześnie stał się miejscem eksperymentu. Eksperymentem miały być też kolejne butiki otwierające się w okolicy w następnych latach. I również ten sam eksperyment miał być synonimem nowego statusu zamożności Brytyjczyków.

Dlatego trudno było Vivienne Westwood i Malcolmowi McLarenowi znaleźć w tym czasie ciekawsze miejsce na stworzenie swojej własnej przestrzeni, ba – swojego świata – niż Chelsea. Był 1971 rok. 30-letnia wówczas Vivienne i 25-letni Malcolm mieli pomysł na instalację artystyczną: otworzyć butik z płytami i inspirującymi ich rzeczami, w głównej mierze kiczowatymi memorabiliami, puszczać w nim muzykę i odmawiać sprzedaży czegokolwiek.

Oto najniegrzeczniejsza i najbardziej opierająca się wszelkim normom para Londynu lat 70. stworzyła punk.

Życie szybko zweryfikowało młodych anarchistów, sprzeciwiających się każdemu symptomowi zgody na zastany porządek polityczny i społeczny. Na angielskich ulicach widać było już aurę rock’n’rolla, jednak ani Westwood ani McLaren nie myśleli jeszcze o projektowaniu. Za to podobnie jak Hilfiger w „People’s Choice”, sprowadzali i sprzedawali rzeczy, które podobały się im i ich znajomym. Wkrótce zaczęli kupować ubrania, które Vivienne przerabiała, m.in. na kultowe, kobiece T-shirty w paski.

Vivienne z Malcolmem szybko ustawili sobie ówczesny Londyn. Do drzwi zaczęli pukać (dosłownie, bo obsługa lubiła nie otwierać nawet Jaggerowi czy Twiggy) bogaci klienci, ale i przyszli punkowcy.

Athitaya_Restaurant,_430_King's_Road,_London_SW10_0LJ,_4_June_2011

commons.wikimedia.com

W końcu nie na darmo mianowano Westwood Punkową Królową. O późniejszej karierze McLarena i jego odkryciu: Sex Pistols, też nie trzeba się rozpisywać. Oto najniegrzeczniejsza i najbardziej opierająca się wszelkim normom para Londynu lat 70. stworzyła punk.

Punkowe było ich podejście do każdego elementu – od towaru, przez wystrój wnętrza, aż po nazwę butiku. Najpierw wymyślili, że będzie to Let It Rock i umeblowali wnętrze tak, aby udawało stylowy, brytyjski pokój gościnny – oczywiście w oparach pastiszu, bo na stolikach porozkładali magazyny i fotografie pornograficzne. Sprzedawali tam wtedy buty na grubej podeszwie, tzw. creepery i zoot suits, garnitury o specjalnym kroju, z długą marynarką i wysokimi w stanie spodniami, z bufiastymi, zwężanymi ku dołowi nogawkami. W 1972 roku para zmieniła nazwę butiku na Too Fast to Live Too Young to Die, będącą hasłem noszonym z dumą na plecach skórzanych kurtek przez amerykańskich motocyklistów, na cześć Jamesa Deana. Wnętrze w tym okresie było dość mroczne, panował w nim klimat totalnego nihilizmu. W swoich wspomnieniach Westwood mówiła: „Malcolm i ja zmienialiśmy nazwy i wnętrza butiku, żeby dopasowywało się zawsze do naszych idei, które regularnie się rozwijały”. Nie żartowała. Między 1971 a 1979 rokiem nastąpiło pięć zmian.

KSIĄŻKA VIVIENNE WESTWOOD, NA FOTOGRAFII PROJEKTANTKA W BUTIKU LET IT ROCK

KSIĄŻKA VIVIENNE WESTWOOD, NA FOTOGRAFII PROJEKTANTKA W BUTIKU LET IT ROCK

W latach 70. projektantka nawiązała już wiele znaczących przyjaźni, m.in. z Mickiem i Biancą Jagger, Twiggy, Frieddiem Mercurym, Marianne Faightfull, Jerry Hall i innymi, dla których moda była równie ważna, co muzyka.

Wtedy też, w połowie lat 70., zaczęły powstawać pierwsze bezrękawniki z nadrukami na plecach: PERV, ROCK, SCUM. Mówi się, że litery rysowane na materiałach i układające się w hasła i manifesty w modzie to właśnie zasługa Westwood i McLarena, choć sam Malcolm wielokrotnie przypisywał tylko sobie tego typu sukcesy. Jednak najbliższe towarzystwo pary, nawet po ich burzliwym rozstaniu, utrzymywało, że punku nie byłoby bez tej dwójki, również wtedy, jeśli działaliby osobno. „Może punk częściowo przyszedł z Nowego Jorku, ale styl punkowy wykształcił się w naszym sklepie przy Kings Road 430.” – wspomina Westwood w swojej książce. Potem przypomina sobie za to, że McLaren nienawidził wszystkich. Szczególnie tych mających władzę, nauczycieli, wydawców, wszystkie figury, na czele z figurą matki. Nie była to ani łatwa współpraca, ani łatwe życie. Wspólne.

Do drzwi zaczęli pukać (dosłownie, bo obsługa lubiła nie otwierać nawet Jaggerowi czy Twiggy) bogaci klienci, ale i przyszli punkowcy.

1974 rok. Sklep zmienia nazwę na SEX – najbardziej prowokacyjną nazwę w swojej historii (Westwood twierdzi, że chcieli z McLarenem przełamać tym brytyjską hipokryzję), a wielkie różowe litery bujają się nad oklejoną witryną, przez którą nie można zajrzeć do środka, co sprawi, że wchodzą tam tylko najodważniejsi. A wnętrza? Znaki anarchii i fallusy na ścianach, miękkie materiały mające przypominać łono. Westwood proponuje wtedy klientom odważne koszulki, jak ta z dwoma kowbojami z odkrytymi przyrodzeniami, za którą jeden ze sprzedawców SEX zostaje aresztowany idąc do pracy wzdłuż Kings Road.

SEX istniał do końca 1976 roku. Nie było łatwo, dlatego w początkach 77 roku „okno wystawowe zostało zabite deskami – był to wyraz rezygnacji w obliczu regularnego rozbijania szyb przez kibiców klubu futolowego Chelsea”, czytamy we wspominkach spisywanych przez Iana Kelly. Potem przez chwilę nazwa zmieniła się na Seditionaries, aż w 1979 roku butik przy Kings Road 430 stał się Worlds End, z wielkim, trzynastogodzinnym zegarem, którego wskazówki biegną wstecz. Czemu tak? Bo w XVIII wieku były to obrzeża miasta, w które mało kto z własnej woli się zapuszczał. Podobnie było jeszcze w latach 70. Numer 430 był daleko, zbyt daleko od innych atrakcji. Ale Vivienne się udało sprowadzić tam wszystkich tych, na których jej zależało. Gdy w 1984 roku McLaren i Westwood rozstali się, Worlds End zamknięto, aby Westwood mogła otworzyć go ponownie po dwóch latach. Pod tym szyldem działa do dziś. Można w nim kupić nie tylko ubrania z najwyższej linii Gold Label, ale także klasyki vintage i to, co kocha Vivienne. I na pewno nie jest to święty spokój.

*historię życia Vivienne Westwood można przeczytać w książce „Vivienne Westwood”, autor: Vivienne Westwood, Ian Kelly, wyd. Bukowy Las

BIOGRAFIA VIVIENNE WESTWOOD – KUP TERAZ

youtube.com

youtube.com

Udostępnij