MĘSKI PUNKT WIDZENIA: KOBIECYM OKIEM

Biznes to biznes. Management się zmienia, pomysły ewoluują. Dopiero w kwietniu dom mody Balenciaga ogłosił pierwszy pokaz męskiej kolekcji w historii, a teraz wszystkich zaskoczyła Stella McCartney. Dlaczego?

 

Ostatnie tygodnie obfitują w niespodzianki w sektorze męskiej mody. Najpierw ogłoszono, że Stefano Pilati odchodzi z Zegna, niedługo potem Brendan Mullane opuścił Brioni, a Alessandro Sartori – Berluti. Zresztą ten ostatni, jak się szybko okazało, zajął miejsce Pilatiego w Ermenegildo Zegna Group. Gdy biznes mody zaczął układać z powrotem rozsypane klocki na swoje miejsca, oswoił się nawet z niespodziewanym odejściem Hediego Slimane’a z Saint Laurent, oficjalne ogłoszenie wydał szanowany dom mody, z wiekową tradycją, Balenciaga.

Szok w środowisku wywołała nie tylko zapowiedź debiutu męskiej kolekcji na wybiegu, ale przede wszystkim wcześniejszy wybór dyrektora kreatywnego. Padło nazwisko – Demna Gvasalia – współzałożyciela kontrowersyjnej marki Vetements, którą ciężko zdefiniować nawet najwybitniejszym krytykom w świecie mody. Gdy w październiku ubiegłego roku zastępował Alexandra Wanga, wszyscy spodziewali się rewolucji. Gvasalia jest odważny. Udowodnił to wielokrotnie, czy to w Maison Martin Margiela czy w Louis Vuitton, ale przede wszystkim w młodej Vetements, którą współtworzy z siedmioma anonimowymi projektantami. To marka alternatywna, anarchistyczna z hasłami uderzającymi w światek mody, „trashowa”, młodzieńcza, z fascynującą, zwierzęcą energią. Okazuje się, że Gvasalia jest jak Dr Jekyll i Mr Hyde. W końcu Balenciaga to klasyk i dostojność, czego nie wolno popsuć. Mimo wszystko jego śmiałość i przebojowość wzięły górę – Balenciaga w kwietniu 2016 ogłasza pierwszą w historii męską kolekcję wybiegową. Męska moda nie była obecna w firmie, ale nie na tak spektakularną skalę. Balenciaga kojarzony jest zazwyczaj z eterycznością i kobiecością. Wcześniej pojawiały się już elementy kolekcji w lookbookach marki, ale zorganizowanie pokazu i przerzucenie dużych sił na męskie projekty udowodniło, że Gvasalia mocno stoi na ziemi, biorąc pod uwagę trendy – wzrost sprzedaży męskiej mody i rozwój jej rynku jest 1,5 raza szybszy niż damskiej, donosił jakiś czas temu WWD.

Okazuje się, że Gvasalia jest jak Dr Jekyll i Mr Hyde. W końcu Balenciaga to klasyk i dostojność, czego nie wolno popsuć. Mimo wszystko jego śmiałość i przebojowość wzięły górę – Balenciaga w kwietniu 2016 ogłasza pierwszą w historii męską kolekcję wybiegową.

Pierwszą damską kolekcję Gvasalii dla Balenciagi mogliśmy zobaczyć w marcu w Paryżu. Zachowawczość i eleganckie linie Wanga, projektant zastąpił architektonicznymi butami na platformie, przeskalowanymi koszulami i trenczami. Było w tym dużo nonszalancji, ale również reinterpretacja historii marki na miarę XXI wieku. Co do męskiej kolekcji, która wyjdzie spod igły designera, mówi się, że granica zostanie bardzo mocno przesunięta. Czy pojawią się w niej przeskalowane kaptury i przedłużane rękawy – jak w Vetements? Zobaczymy już 22 czerwca podczas Paris Menswear Week. Gvasalia zaprezentuje kolekcję na wiosnę i lato 2017.

Jednak największym zaskoczeniem była depesza Stelli McCartney, która zakomunikowała, że przyszedł czas na zmiany. I jak to ze zmianami bywa – dość nieoczekiwane. McCartney, kojarzona z modą odpowiedzialną, skupiona na ochronie środowiska, projektująca pod główną ideą „kobiety – kobietom”, uznała, że nadszedł czas, żeby swoją wrażliwość zaszczepić w męskich kolekcjach. Plotki na ten temat majaczyły w środowisku od jakiegoś czasu, sama zainteresowana podała za to konkretną datę premiery: 10 listopada, w Londynie. Kolekcja męska zostanie zaprezentowana z damskimi, wiosennymi propozycjami, które według kalendarza miały zostać pokazane już w maju, jednak McCartney chce wykorzystać trend „zobacz – kup”: kupcy oglądają propozycje, aby po chwili móc dokonać transakcji. Męska i damska kolekcja znajdą się na półkach już na początku grudnia. Brytyjka podobno myślała o tym już od dawna, ale dopiero teraz zdecydowała się podjąć ryzyko. Po McCartney można się spodziewać stylowego, nowoczesnego mundurku, ale też swobodnego stylu angielskiego gentlemana, z lekką dozą rocka. McCartney wielokrotnie szyła dla ojca garnitury i smokingi na różne okazje. Ubierała też swojego męża, reżysera Guy’a Ritchie i Davida Bowie.

To, co jest pewne, to fakt, że designerka – podobnie jak w jej dotychczasowych kolekcjach, tak i w tej – nie użyje skóry ani wełny pochodzącej ze strzyżonych owiec. Nie będzie też sezonowości, dlatego Stella nie zdecydowała się na kalendarz męskich fashion weeków. Mężczyźni bowiem nie myślą trendami w modzie. Liczą za to na wygodę i elegancję, a te są poza sztywną agendą. Ubrania każdy mężczyzna będzie mógł uzupełnić akcesoriami.

McCartney, kojarzona z modą odpowiedzialną, skupiona na ochronie środowiska, projektująca pod główną ideą „kobiety – kobietom”, uznała, że nadszedł czas, żeby swoją wrażliwość zaszczepić w męskich kolekcjach.

Rynek mody wciąż się rozwija, a projektanci muszą reagować na każdy jeden ruch. Trendy pokazują, że zainteresowanie modą, które do tej pory w wielu środowiskach uchodziło za niemęskie, przestaje być tabu. Dzisiaj mężczyzna świadomy dba nie tylko o progres intelektualny, ale i o prezencję, raportuje Euromonitor. I jest to tendencja globalna. Dynamiczny rozwój przewiduje się do 2019 roku. Jest to również wynik wciąż nierównych wynagrodzeń. Mężczyźni zarabiają więcej niż kobiety, nauczyli się również wydawać pieniądze na przyjemności. Jedną z nich jest moda. A jeśli moda, to metka. Propozycje kolejnych projektantów będą więc uzupełniać rynek dóbr luksusowych skierowany do męskiej części klientów, przynajmniej przez kolejnych kilka lat.

Udostępnij