Kawiarnie, restauracje, kluby nocne. Coraz częściej gości pociągają neony i rock’n’rollowa atmosfera. Bo kolejna minimalistyczna kawiarnia, z kilkoma roślinami i małymi, drewnianymi blatami może trochę nudzić. Gdzie iść? Oto nasze rekomendacje.

 

Wielbiciele dobrego jedzenia i interesującego doświadczenia, starają się odkrywać nowe miejsca i wchodzić do tych, które nie wyglądają podobnie do siebie. Trend na nowomiejskie surowe kawiarnie przez ostatnie lata bardzo się upowszechnił, a przecież chodzi o dobry pomysł i niepowielanie zastałych idei.

Oto miejsca, w których warto się zatrzymać, na dłużej niż kawę. Każda z rekomendacją MONITOR MAGAZINE.

MEDIOLAN: DEUS CAFE

Deus ex machina – tak brzmi pełna nazwa, czerpiąca z eurypidejskiej tragedii antycznej. Miejsce to początkowo narodziło się w Australii, połączono je z motocyklami, rowerami i deskami surfingowymi. W samym sercu Mediolanu obok warsztatu powstała elegancka kawiarnia-restauracja, z dużym wyborem alkoholi. Warto usiąść przy otwartym barze i relaksować się podczas aperitivo. Szczególnie wiosną i latem.

mat. promo. Deus Cafe

mat. promo. Deus Cafe

LONDYN: SOHO GRIND

Ulubione miejsce piosenkarza Sama Smitha – bar espresso na Soho. Z ukrytym cocktail barem. Grind na Soho nie jest jedyny – w kilku miejscach Londynu pojawiły się siostrzane lokalizacje, ale każda z nich jest wyjątkowa, dlatego nie ma mowy w tym przypadku o sieciówce. Uwagę zwracają wewnętrzne neony i boazeria. I kultowe, zmieniające się co jakiś czas hasło przewodnie fasady. Tym razem jest to „Sex, Coffee & Rock’n’roll”.

events@grindandco.com

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Soho Grind (@sohogrind)

AMSTERDAM: COFFEE & COCONUTS

Kawa i Kokosy – miejsce to powstało w budynku kina wybudowanego w latach 20. ubiegłego wieku. Doskonałe miejsce na relaks (ogromne, miękkie, skórzane kanapy) w dzień lub rozpoczęcie szalonego wieczoru. Właściciele znani są z uwielbienia dla życiowych przyjemności, co widać w klimacie miejsca i w stylu obsługi. Świeżo palona kawa i domowe jedzenie w Amsterdamie to jeden z głównych punktów wizyty w stolicy Holandii.

Hotspot #amsterdam #depijp #coffeeandcoconuts #koffiebar #hotspot #ct

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika Kim (@kim_utrecht)

MADRYT: MATUTE 12

Kuchnia hiszpańska triumfuje na świecie. Półwysep Iberyjski warto odwiedzić nie tylko ze względu na restauracje szczycące się gwiazdkami Michelin, ale i na mniejsze, lokalne gospody i knajpy. W samym centrum Madrytu, przy placu Matute będącym przykładem madryckiego modernizmu, pod numerem 12, znajduje się trudne do zdefiniowania miejsce – Matute 12. Elementy drewna, szkła, graffiti – każdy z nich wykluczający się, a jednak idealnie zgrany. Wygodne kanapy sąsiadują z elegancko zastawionymi stołami. Jedną ze ścian pokrywają wymalowane sprayami hasła, które okresowo się zmieniają. Świetne miejsce na koktajl (doskonałe mojito) i hummus, ale również na wykwintną kolację. Smaki: iberyjskie, włoskie, arabskie i amerykańskie.

Matute Brunch!!  @matutemadrid 

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika •MATUTE• (@matutemadrid)

SAN FRANCISCO: STABLE CAFE

Właściciel fascynuje się Ameryką Południową. Rano można zjeść tu proste śniadanie, inspirowane tym, co przygotowywali od zawsze jego rodzice. Wszystkie przepisy są rodzinne (choć podane w nowoczesnej formie), a danie sztandarowe to Nono y Nona (dziadek i babcia). W weekendy rządzi kuchnia południowoamerykańska. Bazą Stable jest kuchnia sezonowa. I genialny wystrój wnętrz.

NOWY JORK: TOKYO BAR

W nowojorskim Tokyo Bar ściany i sufit pokrywa manga, z ogromnymi neonami. Jedzenie? Szef Kensuke Kuri zadbał o wszystkich, również tych nie do końca przekonanych do kuchni japońskiej. Do picia: sake i shochu, ale również koktajle, także te bezalkoholowe jak „Safe Sex on the Beach”. Wielbiciele mięsa będą mogli skosztować dań z wieprzowiny. I nie ma się co dziwić, jeśli znajdziemy w karcie tokijskie curry, albo spaghetti. Oto nowa kuchnia japońska.

mat. promo. Tokyo Bar

mat. promo. Tokyo Bar

JOHANNESBURG: HELL’S KITCHEN

Jazz, glamour i rock (od Niny Simone po Nirvanę). Oto Hell’s Kitchen. W weekendy muzyka na żywo, doskonała selekcja win, whiskey, koktajli i sekretny pokój za regałem z książkami. Powstały w 2014 roku lokal miał być odskocznią dla głośnych klubów Johannesburga. Świeże składniki, lokalna kuchnia i doskonały chleb wypiekany na miejscu. Do tego skórzane kanapy i stylowe wnętrza.

mat. promo. Hell's Kitchen

mat. promo. Hell’s Kitchen

MEKSYK: JANIS ROMA

Janis Roma to prawdziwy „meksyk”. Wystrój nocnego klubu inspirowany jest Janis Joplin, jej muzyką, estetyką, a wszystko to w oparach współczesności. Wrażenie robi neonowa ściana i wszechobecne fotografie.

mat. promo. Janis Roma

mat. promo. Janis Roma

Udostępnij