KUCHNIA KONFLIKTU: PRZEPIS NA TOLERANCJĘ

W Polsce mamy kłopot z tolerancją. Coraz śmielej i głośniej warczą nacjonaliści, na wierzch wypływają kompleksy i brak wiedzy. Europa jest i będzie wielokulturowa. I choć wkroczyliśmy w XXI wiek, ksenofobia znów zaczyna się szerzyć. Jak z nią walczyć? Oddolnie. Tak powstał projekt Kuchnia Konfliktu.

 

Wydawałoby się, że nikt inny jak Polacy zrozumieją tragiczną sytuację mieszkańców krajów ogarniętych wojną. Każdy z nas zastanawiał się w pewnym momencie, jak to możliwe, że kiedy jednemu człowiekowi dzieje się krzywda, inny nie reaguje. Podczas II Wojny Światowej, Polacy mogli znaleźć bezpieczeństwo i namiastkę spokoju w krajach na całym świecie, w tym w Iraku – ten bowiem przyjął ponad 100 tysięczną grupę uchodźców. To samo działo się po wojnie, aż do 1989 roku Polacy mogli znaleźć schronienie poza granicami kraju. Co się więc dzieje z nami dzisiaj, gdy mamy możliwości studiowania za granicą, pracy na całym świecie, kontaktu z wieloma kulturami? W ciągu ostatnich miesięcy ataki na obcokrajowców szczególnie się nasiliły, a atakujący czują się bezkarnie. Brak edukacji, uprzedzenia i czerpanie wiedzy z nieodpowiednich źródeł, a także uczucie zagrożenia spowodowane atakami terrorystycznymi na terytorium Europy, kryzys migracyjny, który wymknął się spod kontroli sprawiło, że Polacy zaczęli się bać. Strach natomiast rodzi agresję – słowną i fizyczną. I choć ponad połowa Polaków deklaruje, że chce pomóc uchodźcom, ksenofobiczne incydenty coraz częściej mają miejsce, z czym stykają się nawet obcokrajowcy, którzy od wielu lat mieszkają w Polsce.

Część z nich, mimo wszystko, pokochała Polskę i uznała ją za swój kraj. Tak, jak Wassem Abou Hasan, syryjski dziennikarz, który z rodziną mieszka w Warszawie już od kilku lat, co jakiś czas podróżując w miejsca konfliktu, aby relacjonować obecną sytuację. Nie twierdzi, że było łatwo, bez znajomości języka, kłopotów z mieszkaniem (kilkakrotnie jego rodzina została oszukana), kultury nowego kraju. Jednak to w Warszawie znalazł spokój i uwolnił się od koszmaru, przed którym musiał uciekać w 2011 roku, gdy zaczęła się wojna w Syrii. Wassem nie narzeka na nic i na nikogo. Opowiada, że Polacy bardzo mu pomogli. Jego wdzięczność jest w pewnym sensie wzruszająca. – Pojedyncze ataki ksenofobiczne? – mówi – Zdarzają się wszędzie.

Nie różnimy się od siebie tak bardzo. Tak samo kochamy, tak samo się boimy, tak samo pragniemy, tak samo płaczemy. Do każdego zamówionego dania dołączone będą opisy historii osób gotujących, ich doświadczeń i sytuacji politycznej regionu.

Co zrobić, żeby społeczeństwo zrozumiało, że Inny nie jest zły? Na nowatorski pomysł wpadli Jarmiła Rybicka – socjolożka i aktywistka społeczna, Paulina Milewska, absolwentka prawa, współtworząca Refugees Welcome Polska oraz Maciek Kuziemski, współtwórca Res Publiki. Postanowili pokazać Polakom inną twarz obcych, poprzez kuchnię. Stare przysłowie głosi, że do serca najłatwiej dotrzeć przez żołądek – i zazwyczaj się sprawdza. Rybicka, Milewska i Kuziemski postanowili spróbować. Od lipca rusza wyjątkowy projekt, w Warszawie, przy Placu Zabaw nad Wisłą pojawi się restauracja, w której kucharzami będą osoby pochodzące z krajów objętych konfliktami zbrojnymi. Każdy z nich będzie gotował potrawy charakterystyczne dla swojego regionu. To dobre przedsięwzięcie, zbliżające ludzi. Poza tym, kuchni wielu kultur będących częścią menu Kuchni Konfliktu, nie można było do tej pory spróbować w stolicy.

Talerz z daniem ma stać się opowieścią o człowieku. I człowieczeństwie. Możliwość wejścia w bezpośredni dialog z uchodźcami i migrantami to rzecz niezwykle ważna. Pozwoli posłuchać i zrozumieć, że nie różnimy się od siebie tak bardzo. Tak samo kochamy, tak samo się boimy, tak samo pragniemy, tak samo płaczemy. Do każdego zamówionego dania dołączone będą opisy historii osób gotujących, ich doświadczeń i sytuacji politycznej regionu. Oprócz menu pojawią się też programy edukacyjne i kulturalne, które pozwolą na lepsze zrozumienie się i koegzystencję. Jakie? Możemy liczyć na wykłady, warsztaty, pokazy filmowe.

Co więcej – projekt Kuchnia Konfliktu proponuje uczciwe warunki zatrudnienia i szkolenia – a to znakomity start na tutejszym rynku pracy. Więcej – jeśli projekt się uda, a wszystko na to wskazuje – przekształci się w spółdzielnię, a każdy z pracowników będzie mógł mieć w niej swoje udziały.

Jakiej kuchni spróbujemy? Syryjskiej, kongijskiej, ukraińskiej, czeczeńskiej, irackiej i kurdyjskiej.

Pytanie jak przedsięwzięcie zostanie odebrane? Pomysłodawcy Kuchni Konfliktu mają świadomość, że może być różnie. Być może spotkają się w kilku przypadkach z niezrozumieniem, ale to projekt m.in. dla takich osób. Aby ich przekonać. Wytłumaczyć. Oswoić.

Ma to być pierwszy krok przed podróżą do innych miast, na przykład Białegostoku, w którym rasistowskie incydenty w ostatnim czasie niepokojąco się nasiliły.

Wszyscy zainteresowani wsparciem Kuchni Konfliktu informacji mogą szukać na portalach społecznościowych wydarzenia oraz na stronie internetowej.

mat. promo. Kuchnia Konfliktów

mat. promo. Kuchnia Konfliktów

Udostępnij