W POSZUKIWANIU ŹRÓDŁA WIECZNEJ MŁODOŚCI

Wypicie kieliszka wina równa się godzinie na siłowni. Chroni nas przed rakiem. Cukrzycą, próchnicą, osteoporozą. Zwiększa libido.

 

Rewelacyjny news o kieliszku wina, który zwalnia nas z obowiązku podejmowania wysiłku fizycznego, krąży ostatnio po sieci. Taki wniosek oczywiście wynika wyłącznie z lakonicznego nagłówka. Po przeczytaniu treści artykułu okazuje się bowiem, że wino co prawda pobudza, ale (tylko, a może aż krążenie krwi, czyli nic, czego nie wiedzieliśmy z wcześniejszych doniesień naukowców. Sądząc po częstotliwości pojawiania się podobnych internetowych rewelacji, w XXI wieku wcale nie zakończyliśmy poszukiwania źródła wiecznej młodości. Podobne internetowo-naukowe artykuły znajdziemy na temat innych naszych gastrosłabości. Najpopularniejsze są zdrowotne nowinki o czekoladzie, serach oraz alkoholach. Natomiast egzotyczne superfoods mają zbawić nas ode złego. Żyjemy w kulturze instant. Jedzenie przestaje być tylko jedzeniem, staje się elementem dietetycznej układanki, której zasady zmieniają się na bieżąco. Rozbawił mnie news podający, że wino pomaga utrzymać szczupłą figurę, czego dowodem miałyby być smukłe sylwetki Włoszek i Francuzek. Ponieważ należę do tej kulturowej układanki, dementuję: ani Nebbiolo, ani Vermentino nie zapewniły mi sylwetki bogini Wenus, a makaron nie zrobił z nią tego, co z figurą Sophii Loren.

Mimo że jedzenie jest źródłem jednej z większych życiowych przyjemności, od paru dekad stało się także źródłem zmagań z własną materią. Dla jednych to udręka wiecznych diet, u innych lęk manifestuje się rozpoznaną niedawno ortoreksją. Od kulinarnego permisywizmu niedaleko do kuriozalnego kulinarnego heroizmu. Nasze ego narzuca kompletne wykluczanie składników z diety. Dwie dekady temu unikaliśmy tłuszczu jak ognia, dziś z podobnym wigorem unikamy glutenu. Zamiast katować się dietą South Beach, staramy się jeść czysto, a raczej „eat clean”, cokolwiek to oznacza. Jemy wszystko na surowo czy też „raw”, alby cyklicznie zaliczamy kolejne detoksy w nadziei ostatecznego oczyszczenia.

*cały felieton Aleksandry Pavoni dostępny jest numerze 15 MONITOR MAGAZINE

MONITOR MAGAZINE – KUP TERAZ

Udostępnij