ARCHITEKTURA: ZNACZENIE MODY

Co zrobić, żeby zwrócić uwagę właśnie na swój show? Od dawna wiadomo, że opinii publicznej nie wystarczą już same, nawet najlepsze konstrukcyjnie, sylwetki. Musi być coś jeszcze – architektura. A architektura ma być spektakularna.

 

„W modzie wszystko już było” lubią powtarzać ci, którzy za modą nie przepadają. Być może na jakimś poziomie semiotycznym jest to prawda. Teraz czas na powtórki, ale dobra powtórka musi mieć przecież nadane nowe znaczenie. Signifié – elementem znaczonym mody jest to, co mamy na myśli kiedy wypowiadamy to słowo. I to właśnie „signifié” próbują zdefiniować projektanci mody z każdym sezonem. Wychodząc poza warstwy samego języka, należy zwrócić uwagę na to, co modę otacza. A więc architekturę – w dosłownym jej rozumieniu, bowiem to wspaniałe budowle i rozwiązania stają się tłem dla nowej definicji mody.

Wie o tym doskonale Karl Lagerfeld, który w tym sezonie zaskoczył dziennikarzy i krytyków dwa razy. Pierwszy, z kolekcją Chanel Cruise na Kubie, o którym pisaliśmy już w artykule „Kuba się budzi: Obama, Stonesi, Chanel”. Wybiegiem okazał się deptak Paseo del Prado zaprojektowany przez Jeana-Claude’a Nicolasa Forestiera, francuskiego architekta w 1928 roku. Paseo oddziela centrum Hawany od Starego Miasta, otaczają go drzewa, wzdłuż rozciągają się marmurowe ławki, a całości pilnują lwy odlane z brązu. O samej ocenie sensu zorganizowania takiego widowiska luksusowej marki odzieżowej na wyspie dziś nie rozmawiamy, choć to właśnie ta kwestia przykryła niektórym mediom ogląd na spektakularny show. A okoliczności przyrody były zacne. Jednak na kolana rzucił wszystkich Fendi, którego Lagerfeld jest również kreatywnym. Było to nie lada wydarzenie, bowiem włoski dom mody kończył 90 lat, a pokaz musiał przebić – na poziomie scenograficzno-architektnicznym wcześniejsze wydarzenia należące do Louis Vuitton i Gucci, o których za chwilę.

Wychodząc poza warstwy samego języka, należy zwrócić uwagę na to, co modę otacza. A więc architekturę – w dosłownym jej rozumieniu, bowiem to wspaniałe budowle i rozwiązania stają się tłem dla nowej definicji mody.

Fontanna di Trevi to barokowe dzieło sztuki ukończone w XVIII wieku, jest dziś symbolem Wiecznego Miasta i bohaterem obrazów filmowych, jak choćby słynnego „La Dolce Vita” Felliniego, z niezapomnianą sceną, kiedy Anita Ekberg z Marcello Mastroiannim brodzą w wodach zabytku. Powtórzyć tę scenę każdego roku pragną kolejni turyści zafascynowani kulturą włoską, jednak prawo surowo tego zabrania. Niewielki plac z fontanną zamknięto na 17 miesięcy, aby ponownie otworzyć go w 2015 roku, odkrywając fontannę odrestaurowaną, piękną, taką, jak pozostawił ją na swoich planach Niccolo Salvi, bo ukończenia fontanny w 1776 roku biedaczysko nie doczekał. Koszty remontu przekroczyły 2 miliony euro, które uregulowała rodzina… Fendi, w ramach akcji „Fendi for fountains”, wspierającej legendarne rzymskie fontanny.

Kolekcja, którą dom mody przygotował na tę okazję i nazwał „Legends and Fairy Tales”, odpowiada kreowanej przez niego rzeczywistości – elementy baśni zostały przeniesione nie tylko na panującą atmosferę, ale i kreacje, w których po wodzie przechadzały się modelki. Po wodzie – takie osiągnięto złudzenie, dzięki przezroczystemu pomostowi rozciągniętemu na szerokości basenu fontanny. Genialne wykorzystanie przestrzeni i hołd oddany miastu – pokaz Fendi zapisał się w historii jako jeden z najpiękniejszych.

The @Fendi show finale at Rome’s Trevi Fountain captured by Vogue’s fashion features director @sarahharrisuk

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika British Vogue (@britishvogue)

Ten rok obfitował w zaskakujące architektoniczne konteksty. Chwilę wcześniej oczy zwrócone były na dom mody Gucci. Alessandro Michele umiejętnie wprowadził powiew świeżości do kolekcji marki. Śmiałe kolory, zabawa sylwetkami, ale przede wszystkim zaskakujący powrót do stylistyki hippisowskich lat 70. w wersji lux (nie dziwi wybór Florence na muzę) to cały Michele. Pozbycie się konwenansów i ograniczeń dało wszystkim do myślenia: czym tym razem zaskoczy Gucci? I zaskoczył. Na przestrzeń pokazu Gucci Resort 2017 wybrano najbardziej tradycyjne i konserwatywne z możliwych miejsc – londyńskie Opactwo Westminsterskie, a konkretnie gotyckie, klasztorne korytarze. W tle słychać było nastrojową muzykę, m.in. „Scarborough Fair”, tradycyjną balladę odśpiewaną przez Schola Cantorum. Pokaz mody miał tu miejsce po raz pierwszy w historii. Mocne brytyjskie motywy, m.in. flaga zdobiąca pulowery, dopełniły obraz zespajając architekturę z modą.

W wyścig po nieeksplorowanych dotąd przez modę zakątkach świata udał się team kreatywny Louis Vuitton, który w odpowiedzi na karaibską przygodę Chanel, postanowił „podnieść poprzeczkę”, zapraszając gości do Niterói Contemporary Art Museum – ultra modernistycznego obiektu zaprojektowanego przez ikonę wzornictwa Oscara Niemeyera. Ta otwarta dopiero w 1996 roku perła architektoniczna, przypominająca UFO – a jak przekonywał sam Niemeyer, kwiat – przenosi nas do czasów moderny i jej brazylijskiej doskonałości i idealizacji. Wsparciem kopuły umieszczonej na bazie o niewielkiej średnicy (jak baśniowa chatka na kurzej łapce) jest łagodna rampa, po której można wspiąć się do wewnątrz i obejrzeć ekspozycje. I to właśnie po niej schodziły modelki, zanim pojawiły się na betonowym placu przed muzeum, na którym przygotowane były miejsca siedzące dla gości. Kolory budynku (biel i czerwień), a także otaczająca go przyroda – klif, plaża i Atlantyk zachwycały tak samo, jak prezentowana kolekcja. MAC nie stało się miejscem przypadkowym, ale odbiciem obecnych idei dyrektora kreatywnego, Nicolasa Ghesquiere’a.

Finał pokazu Louis Vuitton, mat.promo.

Finał pokazu Louis Vuitton, mat.promo.

 

Spektakularny był też pokaz jesiennej kolekcji Stelli McCartney w Palais Garnier, podobnie jak operowa historia duetu Dolce & Gabbana w mediolańskim Teatro alla Scala. Alexander McQueen wybrał w 2002 roku na miejsce pokazu Conciergerie – byłe paryskie więzienie, w którym przebywała Maria Antonina, a Saint Laurent zorganizował show w legendarnym Hollywood Palladium.

Nie zapominajmy, że zabawa z architekturą to nie tylko domena luksusowych brandów.

W tym temacie znakomicie radzi sobie marka COS, która romansuje z architekturą od lat, pojawiając się regularnie z prezentacjami kolekcji na Salone del Mobile w Mediolanie, a również organizując coroczne wydarzenia wraz z prestiżową londyńską Galerią Serpentine, współpracując z najlepszymi projektantami przy budowie pawilonów, będących ozdobą ogrodów Kensington każdego lata – w tym roku pawilon zaprojektowało studio Bjarke Ingels Group. Można odwiedzać go do października.

Architektura to nie tylko pokazowe uzupełnienie mody. Nie chodzi też o banał inspirowania się liniami budynków-ikon. Chodzi o coś więcej, o manifest, odniesienie historyczno-kulturowe. To ważne oświadczenie, w którym słowa nie są konieczne, a bodźce estetyczne pozwalają zrozumieć to wszystko, co zrozumianym powinno zostać.   

Pawilon Serpentine w Londynie, który można odwiedzać do października tego roku, fot. mat. promo.

Pawilon Serpentine w Londynie, który można odwiedzać do października tego roku, fot. mat. promo.

Udostępnij