ZŁY GUST MUZYCZNY? WIŃ RODZICÓW

Wątpliwy gust muzyczny, jak i gust dotyczący każdego innego aspektu kultury i życia, kształtuje się, kiedy jesteśmy dziećmi. I to właśnie środowisko, w jakim się obracamy ma na nas wiodący wpływ.

 

Taki się urodził. Można tylko pozazdrościć. Świetne wyczucie – musi być wrodzone. Zazwyczaj mnożymy różnego rodzaju komplementy wobec osób o dobrym guście, nie tylko muzycznym, ale również w każdej innej kategorii. Okazuje się jednak, że środowisko, w którym się obracamy, finalnie będzie miało na nas największy wpływ. Zatrzymajmy się na chwilę przy muzyce i słuchu oraz indywidualnych preferencjach. 

Nie natura, ale kultura. Okazuje się, że to czego słuchamy jako dzieci, wpływa na nasze wybory w dorosłym życiu. Najnowsze badania przeprowadzone na Massachusetts Institute of Technology i opublikowane w magazynie „Nature” dowiodły, że największy wpływ na to ma wychowanie. Czy to oznacza, że część z nas powinna się udać ze skargą do rodziców? Spokojnie, nie jest to tak proste. Zamieszana jest w to kultura, w której się wychowujemy.

Więcej, przedstawiciele różnych kultur w inny sposób reagują na konsonanse (grupa współbrzmień, które brzmią ze sobą zgodnie) i dysonanse (grupa brzmień charakterystycznych, brzmiących ostro, ze zgrzytem, nieharmonijnie) – szczególnie w kulturze zachodniej te pierwsze są odbierane jako przyjemniejsze niż drugie – te są bardziej męczące. Tak było od czasów starożytnej Grecji i słynnej harmonii. Konsonanse można usłyszeć więc w muzyce Mozarta i… powiedzmy popularnej piosenkarki Taylor Swift, dysonanse pojawiają się w muzyce Strawińskiego, zespołu Black Sabbath i pierwszych solowych albumach Johna Frusciante (choć i w tym przypadku wielbicieli jest wielu).

Wśród badanych znaleźli się członkowie plemienia Tsimane’ zamieszkujący obszar Boliwii, których styczność z kulturą zachodnią jest wielce ograniczona. Gdy przedstawiono im brzmienia podzielone na konsonanse i dysonanse, na skali przyjemności umieścili je na tym samym poziomie.

Te same dźwięki puszczono studentom w Stanach Zjednoczonych, mieszkańcom stolicy Boliwii La Paz i boliwijskich wiosek – wszyscy oni mieli styczność z muzyką zachodnią. I wszyscy oni odpowiedzieli, że przyjemniejsze są konsonanse.

Muzyka, którą zna plemię Tsimane’ to głos jednej osoby, bez akompaniamentu instrumentalnego, którego wysłuchuje się podczas spotkań, kiedy dorośli piją chichę – alkohol.

Nasze preferencje muzyczne nie są więc wrodzone – uczymy się ich w trakcie dorastania.

Udostępnij