CZY BRAINSTORM DZIAŁA?

Burza mózgów od dłuższego czasu wydawała się najlepszym sposobem kreatywnej pracy. Okazuje się, że wcale tak nie jest, a uczestnicy brainstromu poddają się ideom współpracowników.

 

Być może pojęcie „burzy mózgów” kojarzy się wyłącznie z korporacjami, ale wcale tak nie jest. Brainstorm dotyczy każdej dziedziny kreatywnej, w celu znalezienia tego odpowiedniego (niekoniecznie jednego) pomysłu.

W idealnym świecie brainstorm polegałby na przedstawieniu w grupie pomysłów i wyłonieniu tych najlepszych, z ewentualną wspólną modyfikacją. Burza mózgów to technika wywodząca się z psychologii społecznej, a jej celem jest „doskonalenie decyzji grupowych”. Od wielu lat wykorzystywana w korporacjach i mniejszych firmach, poddana szczegółowym badaniom okazała się… wadliwa, przede wszystkim dlatego, że ludzie boją się poddać własne pomysły pod ocenę innych. Podświadomie ulegają także wpływowi idei współtowarzyszy. Działa tu efekt skupienia, a więc błąd poznawczy będący efektem przywiązania się do szczegółu, co skutecznie przeszkadza w racjonalnej ocenie jego użyteczności. Kolejnym problemem jest lenistwo – w grupie można się łatwo schować za plecami innych, a żeby powiedzieć cokolwiek, wyrzuca się z siebie przeciętne pomysły, zamiast innowacyjnych, osobistych – o które tak naprawdę chodzi. To wszystko sprawia, że grupa nie skupia się na najciekawszych ideach, które często zanikają w gąszczu przeciętności. A mogło być tak pięknie…

Badacze Thompson i Nordgren mówią o innym sposobie pracy: brainwritingu. Idee w tej technice powinny rodzić się poza dyskusją. Na czym konkretnie ma to polegać? To proste: najpierw pisanie, potem mówienie. Zapisywanie pomysłów może nastąpić przed spotkaniem, albo na samym jego początku. Potem przemyślenia mogą być poddawane wspólnej dyskusji. W tym momencie wprowadzenie brainstormingu ma sens, najlepiej wywieszając na ścianie kartki – „postity”, anonimowo. Wówczas faktycznie można wybrać najlepszy pomysł, niezdeterminowany emocjami i sympatiami.

W trakcie zwykłej burzy mózgów kilkoro ludzi przejmuje do 75% czasu spotkania. Brainwriting pozwala się wypowiedzieć każdemu. Liczy się też jakość, a nie ilość. Z badań wynika, że brainwriting generuje o 20% więcej dobrych pomysłów i o 42% bardziej oryginalnych, w porównaniu z bainstormem, pisze w książce „Creative Conspiracy” wydanej przez Harvard Business Review Press, Thompson.

Warto spróbować.

*Fot. główne: Bulbs, Jonas Bengtsson / flickr.com, CC by 2.0

Udostępnij