KUPIĘ CZĘŚĆ OPERY

Miłośnicy muzyki klasycznej i baletu z pewnością będą zachwyceni. Jeden z najbardziej charakterystycznych elementów nowojorskiej Metropolitan Opera może stać się częścią domu każdego… kogo na to stać.

 

Od 19-83 tysięcy dolarów. Tyle potrzeba, aby zawiesić we własnym domu słynny żyrandol – replikę tzw. „sputników” wiszących w lobby Met Opera. Oświetlenie jest tak rozpoznawalne, że przysługuje mu nieskromny tytuł kultowego – gdy w 2008 roku żyrandole były demontowane w celu poddania ich konserwacji (po raz pierwszy od ich zawieszenia), co wiązało się z przetransportowaniem ich do Europy, peany na ich cześć wypisywali nawet dziennikarze poważnego The New York Timesa. Kryształowe dzieła sztuki zdobią hall i stały się, od 13 września 1966 roku jednym z symboli placówki. Licząc dokładnie, żyrandoli w lobby i audytorium wisi łącznie 32 sztuki. Zostały zaprojektowane do nowych wnętrz opery, która z Broadway’u została przeniesiona do Lincoln Center Plaza. Idealnie wtopiły się w modernistyczne wnętrza kolosa. Referencje? Tak modny wówczas na terenie Stanów Zjednoczonych space-age. Do pracy nad odpowiednimi lampami zaproszono Hansa Heralda Ratha (właściciela wiedeńskiego J.&L. Lobmeyr), który – jak głosi legenda – zapoznawszy się z oczekiwaniami, wbił w pracowni wykałaczki w… ziemniaka. Eureka! Wkrótce projekt był wykańczany, a Rath zasłynął jako pierwszy projektant wykorzystujący kryształy Swarovskiego na taką skalę, łącząc je ze złotem i srebrem. Lampy stały się tym samym oficjalnym prezentem Austrii dla Stanów Zjednoczonych, w podzięce za Plan Marshalla po II Wojnie Światowej, a więc program odbudowy gospodarek krajów Europy Zachodniej. 

Dla tych, którzy uwagę zwracają nie tylko na artystów, ale także wystrój, sklep przy operze przygotował nie lada okazję: identyczne z oryginałem repliki, których cena (w zależności od wielkości) waha się między 19 a 85 tysiącami dolarów. Jeśli natomiast płaci się za członkostwo Met, rocznie pochłaniające 85 dolarów, przysługuje zniżka, nawet do 8 tysięcy!

Można zadać pytanie: co skłoniło teatr operowy do handlowania tak drogimi (i niespotykanymi) pamiątkami? Z pewnością jednym z czynników był kryzys finansowy.

Choć wśród innych pamiątek dostępnych w sklepie, jak DVD i CD ze spektakli, reprodukcje dzieł sztuki, a nawet T-shirty i skarpetki, sekcja wyposażenia domu jest dość spora. Więcej – choćby cena wydawała się zaporowa, w porównaniu do innych kryształowych żyrandoli, nie wypada już tak źle. Wystarczy spojrzeć na cenniki Lalique czy Baccarat. Tam ceny są zawsze o minimum 20 – 30% wyższe.

Ile „sputników” udało się sprzedać? Met nie udziela takich informacji. Można zatem zadać inne pytanie: co skłoniło teatr operowy do handlowania tak drogimi (i niespotykanymi) pamiątkami? Z pewnością jednym z czynników był kryzys finansowy. Nazwiska najwspanialszych artystów, których goszczą deski teatru okazały się niewystarczające. Podczas, gdy w 2009 roku zajętych miejsc na sali podczas przedstawień było niemal 90%, w 2011 ilość ta spadła o prawie 10%, do 79,2%. Z pewnością nie pomogły wysokie ceny biletów, co zauważył krytyk Wheeler Winston Dixon, który w 2014 roku głośno mówił o tym, że przeciętnego człowieka zainteresowanego kulturą nie stać na bilety do Met. James Stewart z „The New Yorkera” zastanawiał się znów, czy problem nie tkwi w dyrektorze Peterze Gelbie i czy operę w ogóle stać na jego pomysły? „Każdego wieczoru musimy zapełnić 3800 foteli. Robimy wszystko, co możemy, ale jest ciężko” – tłumaczył się w tym samym czasie Gelb. I wprowadzał on rekordowych 7 nowych przedstawień rocznie, aby uatrakcyjnić ofertę. Jednocześnie o 43% rocznie zwiększyły się wydatki, od momentu przejęcia przez niego sterów nad Met w 2006 roku. Nie obyło się bez kontrowersji, srogich recenzji spektakli, pyskówek, w które dyrektor wdawał się z dziennikarzami i krytykami. Konflikty pojawiły się również między pracownikami teatru a dyrektorem, który ogłosił trzy lata temu obniżenie o 16% stawek wszystkich pracowników zatrudnionych w Met, grożąc bankructwem placówki. Kryzys, którego stroną były związki okazał się o wiele intensywniejszy niż spodziewał się tego Gelb.

Opera mocno liczy na datki, które są jednym z głównych źródeł utrzymania teatru. Nie należy jednak zapominać, że to Gelb wprowadził innowację w postaci transmisji w HD spektakli na cały świat, jeszcze wzmacniając prestiż placówki.

Pik kryzysowy miał mieć swój szczyt w ubiegłym roku. W tym, zrobiło się spokojniej. Czy sprzedaż lamp okaże się pomocna? Być może.

fot. wikipedia.com

fot. wikipedia.com

Udostępnij