PIERWSZA KLASA TO NIE PROBLEM

Niewygodne siedzenia samolotów w klasie ekonomicznej? Można to zmienić, na przykład przesiadając się do klasy biznes. Albo pierwszej.

 

Podróżujemy coraz częściej. Prywatnie i zawodowo. I gdy krótkie dystanse możemy pokonać w nie do końca wygodnych fotelach klasy ekonomicznej, nawet dwie godziny z niewielką przestrzenią na wszelką próbę rozprostowania nóg wydłużają się w nieskończoność.

Nie trzeba się męczyć – można się zdecydować na podniesienie standardu. W jaki sposób? Najprościej dzięki kartom i programom lojalnościowym. Kiedyś zapewniały przeniesienie do klasy wyżej, w momencie zebrania odpowiedniej liczby tzw. mil lotniczych, a potem wystarczyło wybrać: klasa biznes czy pierwsza? Dziś nie jest to takie łatwe, a to z prostej przyczyny. Linie zaczęły monetyzować fotele pierwszej klasy. Ma na to wpływ kilka czynników. Po pierwsze: bogacenie się społeczeństw, co w efekcie powoduje większy popyt na bilety klasy wyższej niż ekonomiczna. Po drugie, ceny lotów są relatywnie niższe niż jeszcze kilka lat temu, na co wpłynęła konkurencyjność i pojawienie się na rynku mniejszych graczy, tzw. tanich linii lotniczych. 

Cóż, dobre czasy się skończyły? Nie jest tak źle. Choć zdobycie wyższego standardu lotu nie jest już tak łatwe i częste dzięki karcie lojalnościowej, musi być inna metoda.

Linie lotnicze, w tym LOT, wprowadziły m.in. aukcje. Ich zasada jest prosta – kupując bilet, możemy zaproponować systemowi cenę, którą dopłacimy do podstawowej wartości biletu ekonomicznego. Pieniądze zostaną ściągnięte z karty wtedy, jeśli 48 godzin przed planowanym lotem nasza oferta zostanie zaakceptowana, a oferty innych pasażerów jej nie przebiją. Okazuje się więc, że dopłacając niewiele możemy polecieć do Madrytu lub Nowego Jorku w klasie biznes, a więc w o wiele wygodniejszych warunkach. Podobne aukcje stosują Singapore Airlines czy Virgin Atlantic. Pasażerowie często korzystają z tej opcji, a liniom lotniczym, zamiast przyznawać wyższą klasę wyłącznie na podstawie karty lojalnościowej, bardziej opłaca się miejsce po prostu sprzedać.

Nie oznacza to jednak, że karty lojalnościowe się nie przydają – przeciwnie. Standard biletu można nadal zmienić dzięki wylatanym milom. A zbieramy je dziś nie tylko kupując bilety na loty, ale także zatrzymując się w oznaczonych hotelach, wynajmując auta, robiąc zakupy w sklepach, tankując, płacąc kartami kredytowymi biorącymi udział w programie, czy nabywając gadżety na lotniskach. Jeśli należy się do programu lojalnościowego British Airways, przypadki podwyższenia klasy lotu występują bardzo często.

Jak inaczej zasiąść w klasie pierwszej lub biznes? Oprócz posiadania karty, warto stosować się do kilku zaleceń. Na przeniesienie z klasy ekonomicznej mamy największe szanse, kiedy podróżujemy w okresie świątecznym, a osób jest niewiele, miejsca premium właściwie wolne.

Trzeba mieć uszy i oczy szeroko otwarte. W czasach nieograniczonego w zasadzie dostępu do sieci sprawdzajmy maila, nawet na lotnisku. Air France lubi zaskoczyć klientów w dzień podróży wiadomościami elektronicznymi z informacją o możliwości przeniesienia się do klasy biznes za niewielką dopłatą. Warto korzystać.

W American Airlines od 2017 roku istotny będzie nie tylko status podróżującego (Złoty, Platynowy, etc.), ale także podsumowanie rocznych wydatków na bilety lotnicze w tej linii.

Najważniejsze to trzymać się głównych zasad i unikać szlaków biznesowych (poniedziałki rano, czwartki i piątki popołudniu, ok. 17:00-20:00), bo wtedy zmiana standardu będzie z pewnością niemożliwa. Najlepiej wybierać loty we wtorki, środy i soboty.

Warto sprawdzać portale, jak ExpertFlyer.com, a także śledzić promocje, bo miejsca w klasach biznes i pierwszej w znakomitych cenach często proponowane są chwilę przed lotem lub nawet przy check-in.

Co dalej? Miłej podróży.

Udostępnij