KIEDY PORANKI MOGĄ STAĆ SIĘ ŁATWIEJSZE

Żyjemy w pośpiechu. To oczywiste. W tygodniu nie ma czasu na poranną kawę. Nie ma czasu na śniadanie. Kolejki w kawiarniach się dłużą… I nagle okazuje się, że wcale jednak na nic czekać nie trzeba.

 

2016 rok i wciąż stoimy w długich kolejkach rano po kawę na wynos? Naturalnie, czarny napar najlepiej smakuje, kiedy można się nim delektować w spokoju. W ciągu tygodnia mało kto ma na to czas. No właśnie – czas, to on jest dziś na wagę złota. Wiedzą to właściciele jednej z najbardziej interesujących londyńskich kawiarni Grind (pisaliśmy już o Grind TUTAJ), które wieczorami zamieniają się w koktajl bary. I to oni wpadli na pomysł stworzenia Grind App – pierwszej na trenie Wielkiej Brytanii aplikacji, przez którą można zamówić kawę w drodze do kawiarni, zapłacić za nią online, dotrzeć na miejsce, odebrać zamówienie i biec dalej. Nie trzeba stać w kolejkach, szukać portfela głęboko w torbie. A tym samym polepszyć doświadczenie własne – jako klienta.

Skąd taki pomysł? Odpowiada mi założyciel Grind, David Abrahamovitch: „mam doświadczenie w biznesie technologicznym, a jeden z najpopularniejszych Grindów znajduje się w Shoreditch, epicentrum londyńskiego ’Silicon Roundabout’ (przyp.red. – popularna nazwa tzw. Tech City, nawiązanie do Doliny Krzemowej). Od zawsze też wykorzystywaliśmy technologie w naszych kawiarniach. Żyjemy w świecie, w którym iPhone stał się pilotem naszego życia. Myśląc o tym i o fakcie, że każdego dnia przychodzą do nas stali klienci zamawiając to samo, uznałem, że ten proces można uczynić bardziej efektywnym”.

Czas i efektywność – wszystko idealnie się zgrywa, tym bardziej, że Grindy to miejsca zatłoczone. Aplikacja więc oszczędza nam wydłużający się moment oczekiwania na zamówienie. Poza tym oparta jest na prostym mechanizmie – wybiera się lokalizację kawiarni, a następnie to, na co ma się ochotę – np. kawę i ciastko. Aplikacja pamięta o tym, co zamawiamy najczęściej. Możemy zamawiać nie tylko kawę, ale i jedzenie na słodko lub słono oferowane przez kawiarnie. Potem wystarczy dokonać płatności za pomocą karty kredytowej. Aplikacja łączy się również z kartą lojalnościową, której punkty naliczane są teraz również wirtualnie.

Wspomniany przez Abrahamovitcha Shoreditch Grind był pierwszą kawiarnią – tzw. espresso barem – przez niego otwartą (w spółce z jego przyjacielem Kazem, DJ-em). Od 2011 roku powstały kolejne miejsca (Soho Grind, Holborn Grind oraz restauracja London Grind), a nad rozwojem projektów pracuje cały zespół. W trakcie powstała również mieszanka kawy serwowanej w Grindach, Grind House Espresso Blend. Dziś Grind to jedne z najbardziej rozpoznawalnych i najchętniej odwiedzanych kawiarni w Londynie, ze względu na interesujący koncept – miejsce serwujące kawę w dzień, a wieczorami drinki.

Pomysł świetny. Z chęcią przetestowalibyśmy go na polskim rynku.

Fot. główne: Shoreditch Grind, fot: Kevin McDonagh, flickr.com

mat. promo.

mat. promo.

Udostępnij