TRANSPORT PUBLICZNY KONTRA LYFT I UBER?

Na początku sądzono, że aplikacje, dzięki którym łatwo i szybko można zamówić samochód będą dużym zagrożeniem dla publicznego transportu, a dziś agencje tranzytowe wchodzą z nimi w kolaboracje. Konkurencja rośnie jednak również we wnętrzu. Uber nie jest sam. Klientów dzieli z Lyftem.

 

Lyft działa już w całych Stanach Zjednoczonych, a poza USA dostępny jest na razie w kilku miastach Indonezji, Malezji, Singapurze, Tajlandii, Filipinach i Wietnamu. Więcej miejsc obsługuje Uber. Jeszcze do niedawna wydawało się, że prywatni przewoźnicy zdominują cały transport publiczny – nie tylko taksówki, ale także autobusy czy pociągi podmiejskie. Rzeczywiście, wszystko miało na to wskazywać, jednak od niedawna zarządzający klasycznym transportem zaczęli wykorzystywać popularne techniki wypróbowane wcześniej przez Uber, a później Lyft. Nie chodzi jednak o zawłaszczanie, ale o koegzystencję. Jest to możliwe – na ten moment szczególnie na terenie Stanów Zjednoczonych, co dowiódł raport American Public Transportation Association, którego wyniki pokazują, że prywatni przewoźnicy mogą stać się komplementarni wobec transportu publicznego. Przykład? Choćby wykorzystanie Ubera lub Lyfta w godzinach nocnych, kiedy autobusy lub metro albo nie jeżdżą, albo bardzo rzadko.

Pomysłów na współpracę ma być więcej. Aby odbudować siłę, transport publiczny powinien ściślej współpracować z prywatnymi przewoźnikami. Firmy publiczne na Florydzie podpisały porozumienie z Uberem, który wykorzystywany i polecany jest na przejazdy, które nie opłacają się pod względem ekonomicznym tradycyjnym przewoźnikom. Okazuje się to opłacalne tak dla jednych, jak i dla drugich.

Transport publiczny w San Francisco udostępnił określoną ilość miejsc na parkingach niedaleko stacji dla prywatnych przewoźników, którzy mają wzmóc ruch.

Zak Accuardi, który współtworzył raport jest przekonany, że konflikt pomiędzy transportem publicznym a prywatnym został rozdmuchany przez media. Zagrożenia nie ma ani po jednej, ani po drugiej stronie. Oczywiście, Lyft czy Uber są wygodni, wykorzystują technologię mobilną, ułatwiając użytkownikom podjęcie decyzji o wybieraniu akurat tego środka transportu. Jednak w urządzenia mobilne coraz śmielej wchodzą również tradycyjne środki komunikacji.

Na dzień dzisiejszy, dobrą wola obu podmiotów jest wystarczająca do współpracy i pokojowej koegzystencji. Poza tym musi być jakiś powód dla tego, że pasażerowie z chęcią korzystają z propozycji prywatnych przewoźników. Co będzie dalej? Wszystko jak zawsze zależy od czynnika ludzkiego.

Udostępnij