ORATORZY: JEFF BEZOS

Amazon jest największą spółką handlową na świecie. To dzieło Jeffa Bezosa, którego wystąpienie na Uniwersytecie Princeton dowiodło, że aby być dobrym przedsiębiorcą, należy być uczciwym wobec siebie i budować swoją historię tak, aby robiąc rachunek sumienia nie wstydzić się niczego.

 

Jeff Bezos to bez wątpienia geniusz. Człowiek, który tworzył rynek e-commerce. Po ukończeniu prestiżowego Uniwersytetu Princeton, do którego po latach wrócił, aby wygłosić jedno ze swoich ważniejszych przemówień, pracował na Wall Street. Z sukcesami. Mógł być świetnym finansistą, ale wolał spełniać swoje marzenia. Jak widać – opłaciło się. Zakładając w dwupokojowym mieszkaniu w Seattle swoją księgarnię internetową Amazon, wierzył, że dzięki prawu obowiązującemu w USA, zwalniającemu sklepy internetowe z płacenia podatków, jego pomysł wypali. I choć Amazon do 2001 roku nie przynosił dochodów, kilka lat wcześniej został już wprowadzony na giełdę. Dziś zarabia świetnie, a Bezos w tym roku został notowany na trzecim miejscu najbogatszych ludzi na świecie w rankingu „Forbesa”. Jednak nie tylko Amazonem Bezos żyje. Biznesmen i wynalazca inwestuje m.in. w swoją firmę Blue Origin, która ma umożliwiać ludziom loty w kosmos. O Bezosie w mediach jest zazwyczaj cicho. Najgłośniej wokół jego osoby zrobiło się kiedy wraz z żoną przekazali 2,5 miliona dolarów na rzecz kampanii wspierającej legalizację małżeństw tej samej płci. Inną medialną sprawą było nabycie The Washington Post, za który zapłacił 250 milionów dolarów. Gotówką.

W wystąpieniu na Princeton Bezos wspominał dziadka, byłego dyrektora Amerykańskiej Komisji Energii Atomowej, z którym uwielbiał spędzać czas. Jak się okazało, miał on duży wpływ na rozwój Bezosa. A wiedzą, którą od niego zdobył, podzielił się z innymi.

Jeff Bezos, 30.05.2010, Uniwersytet Princeton

Jako dzieciak spędzałem wakacje z moimi dziadkami na ich ranchu w Teksasie. Pomagałem naprawiać młyny, szczepić trzodę i robiłem wiele innych rzeczy. Oglądaliśmy również opery mydlane każdego popołudnia, szczególnie „Dni naszego życia”. Moi dziadkowie należeli do Caravan Club, grupy właścicieli Airstreamowych przyczep, którzy podróżowali wspólnie przez całe Stany i Kanadę. I co kilka lat, dołączaliśmy do tej karawany. Mocowaliśmy przyczepę do samochodu mojego dziadka i w drogę, sznurem, jeden za drugim, wśród 300 innych Airstreamowych podróżników. Kochałem i czciłem moich dziadków i z niecierpliwością oczekiwałem na kolejne wycieczki. Podczas jednej z nich, miałem około 10 lat. Siedziałem na tylnym siedzeniu w samochodzie. Mój dziadek prowadził. A moja babcia siedziała obok niego. Przez całą drogę paliła, a ja nienawidziłem tego zapachu.

W tym wieku wykorzystywałem każdą okazję, aby robić wyliczenia. Kalkulowałem wykorzystanie paliwa na milę, układałem te wszystkie niepotrzebne statystyki, jak choćby wydatki na zakupy. Usłyszałem też w radiu reklamę dotyczącą palenia. Nie pamiętam szczegółów, ale chodziło o to, że każde zaciągnięcie skraca życie o kilka minut: myślę, że chodziło o 2 minuty. W każdym razie postanowiłem wykonać działanie matematyczne dla mojej babci. Obliczyłem ilość papierosów wypalanych przez nią każdego dnia, ilość zaciągnięć przypadających na jednego papierosa, i tak dalej. Gdy byłem już usatysfakcjonowany wynikiem, oparłem głowę na przednim siedzeniu samochodu, klepnąłem w ramię moją babcię i dumny oznajmiłem, „Papierosy zabiorą ci dziewięć lat życia!”.

Nie pamiętam dobrze co się wtedy stało, ale nie było to to, czego się spodziewałem. Oczekiwałem, że zostanę pochwalony za swoją inteligencję i zdolności arytmetyczne. „Jeff, jesteś taki mądry. Powinieneś był robić jeszcze trudniejsze działania, sprawdź ile minut ma rok i popracuj nad tym”. Nie, tak się nie stało. Zamiast tego moja babcia wybuchła płaczem. Ja znów usiadłem na tylnym siedzeniu, jak wcześniej i nie wiedziałem co zrobić. Podczas gdy moja babcia płakała, mój dziadek, który jechał w ciszy, zatrzymał się na poboczu autostrady. Wysiadł z samochodu, obszedł go dookoła, otworzył drzwi i czekał aż wysiądę. Czyżby kłopoty? Mój dziadek był niezwykle inteligentnym, cichym człowiekiem. Nigdy nie wypowiedział w stosunku do mnie żadnego ostrego słowa, więc może miał właśnie nadejść ten pierwszy raz? A może chciał poprosić, abym wrócił do samochodu i przeprosił babcię. Nie miałem doświadczenia z moimi dziadkami w tej dziedzinie, a więc i bladego pojęcia na temat tego, jakie to zdarzenie może mieć konsekwencje. Zatrzymaliśmy się przy przyczepie. Dziadek spojrzał na mnie, po chwili ciszy, delikatnie i spokojnie powiedział, „Jeff, pewnego dnia zrozumiesz, że trudniej jest być uprzejmym i dobrym niż mądrym”.

To, o czym chcę wam dziś powiedzieć, to różnica między darami a wyborami. Mądrość to dar, życzliwość to wybór. Podarunki są łatwe – są w końcu dane. Wybory mogą być trudne. Można się zwodzić prezentami, jeśli nie jest się ostrożnym, a jeśli się jest, odbędzie się to najprawdopodobniej ze szkodą dla wyborów.

Siedzicie przede mną jako grupa hojnie obdarzona. Jestem pewien, że jednym z waszych darów jest dar posiadania inteligentnego i pojemnego umysłu. Jestem pewien, że tak jest, bo nie dostalibyście się na tę uczelnię, gdybyście nie przejawiali oznak inteligencji, a dziekan wydziału by was nie przyjął.

Wasza inteligencja przyda się wam, ponieważ czeka was podróż w świat wspaniałości. My ludzie – choć z trudem – zaskoczymy siebie. Znajdziemy metody na generowanie czystej energii w ogromnych ilościach. Atom za atomem, zbudujemy niewielkie maszyny, które wnikną w ściany komórkowe, aby je naprawiać. W tym miesiącu nadszedł niezwykły, ale także nieunikniony news, że dokonaliśmy syntetyzacji życia. W kolejnych latach będziemy w stanie dokonać jego specyfikacji. Wierzę, że doczekacie momentu, gdy zrozumiemy co dzieje się w ludzkim mózgu. Juliusz Verne, Mark Twain, Galileusz, Newton – i wszyscy ciekawi od wieków chcieli być nieśmiertelni. Jako cywilizacja otrzymujemy tak wiele podarunków, a wy jako indywidua siedzące przede mną otrzymujecie swoje własne podarunki.

Jak je wykorzystacie? Będziecie się chlubić podarunkami czy wyborami?

16 lat temu wpadł mi do głowy pomysł, aby założyć Amazon. Zrodziło się to z faktu, że używanie stron internetowych rosło o 2,300% każdego roku. Nigdy nie widziałem ani nie słyszałem o niczym co rosłoby tak szybko, a pomysł, aby zbudować księgarnię online z milionami tytułów – czymś, co po prostu nie mogło funkcjonować w fizycznym świecie – wydawał mi się bardzo ekscytujący. Właśnie skończyłem 30 lat, byłem żonaty od roku. Powiedziałem mojej żonie MacKenzie, że chciałbym zrezygnować z pracy i zacząć robić to wariactwo, które wielce prawdopodobne, że nie wyjdzie – jak większość start upów, i że nie byłem pewien co będzie później. MacKenzie (również absolwentka Princeton siedząca tu w drugim rzędzie) powiedziała mi, że powinienem spróbować. Jako młody chłopak, byłem garażowym wynalazcą. Wynalazłem automatyczny zamek do bramy z wypełnionych cementem opon, solarną kuchenkę z parasolki i folii aluminiowej, która jednak nie działała zbyt dobrze, alarmującą brytfankę do schwytaniu mojego rodzeństwa. Zawsze chciałem być wynalazcą, a ona chciała, abym podążał za swoimi marzeniami.

Pracowałem w firmie finansjerskiej w Nowym Jorku w otoczeniu bardzo mądrych ludzi, miałem też wspaniałego szefa, którego podziwiałem. Poszedłem do niego i powiedziałem, że chciałbym założyć firmę sprzedającą książki przez Internet. Zabrał mnie wtedy na długi spacer po Central Parku, słuchał co mam do powiedzenia, aż w końcu rzekł, „To brzmi bardzo dobrze, ale byłby to jeszcze lepszy pomysł dla kogoś, kto nie ma świetnej pracy”. Ta logika wydała mi się sensowna, a szef przekonał mnie do przemyślenia tej decyzji przez 48 godzin, zanim podejmę ją ostatecznie. W tym świetle wybór stał się rzeczywiście trudny, ale w końcu zdecydowałem dać sobie szansę. Nie myślałem, że mogę żałować, że spróbowałem, albo że się nie udało. Wydawało mi się za to, że myśli o tym, że tego nie zrobiłem, prześladowałyby mnie do końca życia. Po dwóch dniach wybrałem trudniejszą ścieżkę podążania za moimi marzeniami i jestem dumny z tego wyboru.

Jutro, bardzo dosłownie, twoje życie – to, którego jesteś autorem – się rozpocznie.

Jak wykorzystasz swoje dary? Jakie podejmiesz decyzje?

Czy bezczynność będzie twoim przewodnikiem, a może zaczniesz podążać za swoimi pasjami?

Podążysz za dogmą, czy będziesz oryginalny?

Wybierzesz łatwe życie, czy życie wypełnione przygodą i służbą?

Czy krytyka cię osłabi, a może jeszcze bardziej staniesz po stronie swoich przekonań?

Będziesz szedł w zaparte, kiedy nie będziesz miał racji, czy przeprosisz?

Czy będziesz się bronił przed odtrąceniem, czy będziesz działał kiedy się zakochasz?

Będziesz ostrożny, czy dopuścisz odrobinę szaleństwa?

Kiedy jest trudno, poddasz się, czy będziesz nieugięty?

Będziesz cynikiem, czy budowniczym?

Będziesz mądry kosztem innych, czy będziesz dobry?

Zaryzykuję przepowiednię. Kiedy będziecie mieć 80 lat, w jednym z momentów refleksji nad swoją osobistą wersją życia, opowieść, która będzie najbardziej znacząca, dotyczyć będzie wyborów jakich dokonaliście. Ostatecznie jesteśmy naszymi wyborami. Wybudujcie swoje wspaniałe historie. Dziękuję i powodzenia!

Udostępnij