POWRÓT DO CZASÓW PROHIBICJI

Cegły, drewno, elementy industrialne. Kilkadziesiąt lat temu była w tym miejscu fabryka whisky. Dziś znajduje się tu jeden z najczęściej uczęszczanych barów, a już niedługo również hotel.

 

Wchodząc do Wm. Mulherin’s Son w Filadelfii na myśl przychodzi od razu scenografia świetnego „Boardwalk Empire”. Zresztą w tym czasie, w którym rozgrywa się akcja serialu lata swojej pre-prohibicyjnej świetności przeżywała fabryka whisky. Do dziś z tego okresu pozostała zachowana mozaika na podłodze, łukowe okna, wewnętrzne drzwi, za którymi dziś znajduje się szatnia. Właściciele chcieli zachować jak najwięcej z dawnego blasku miejsca, w którym działa się historia, a pomogli architekci Richard Stokes i i prowadzący sieć hoteli Randall Cook. Od początku było oczywiste, że ponad stuletni budynek, stojący od 20 lat pusty, ma nawiązywać do fabrycznych korzeni okolicy Fishtown.

mat. promo.

mat. promo.

 

Nie chciano natomiast stworzyć skansenu, wesołego miasteczka i dosłownego zwierciadła początków XX wieku. To wymagało olbrzymiej pracy, należało bowiem ingerować we wszystko – tak we wnętrzu, jak i na zewnątrz. Architekci w podsumowaniu projektu określili zachowanie charakteru miejsca, które istnieje tu od ponad wieku, z zaznaczeniem pozbycia się zapachu starości i przenosin w czasie. Stroke mówi: „to nowoczesna wersja oryginału, która wydaje się jego naturalnym następstwem”. Rzeczywiście, nie ma tu ani jednego przypadkowego – nowego lub starego – elementu, które mogłoby zakłócić wnętrze. Linia nie mogła zostać przekroczona, bo każde uchybienie groziłoby projektowi narażeniem się i oskarżeniami o kicz. Dziś, dzięki wykorzystaniu odpowiednio sprofilowanego, industrialnego oświetlenia Roll & Hill, a także ocieplenia wnętrza takimi elementami, jak kominek, atmosfera przypomina prawdziwą włoską restaurację, klasyk zakładany przez włoskich emigrantów na terenie Stanów od dziesiątek lat.

mat. promo.

mat. promo.

 

Dzięki szkieletowi projektowanemu pod fabrykę, w ciągu dnia goście restauracji mogą nacieszyć się nie tylko pięknym światłem wpadającym przez duże okna, ale przede wszystkim dobrej jakości potrawami, przygotowywanymi w piecu opalanym drewnem przez szefa kuchni Chrisa Pintera, wcześniej zdobywającego doświadczenie w renomowanej restauracji Il Pittore.

Restauracja już przyciąga klientów, a plany na rozwój miejsca są nadal realizowane. Już w październiku ma zostać otwarty niewielki hotel, na drugim i trzecim piętrze budynku, tuż nad restauracją. Będzie to kilka pokoi wyposażonych we wszystkie potrzebne rzeczy, łącznie z niewielką kuchenką. A to wszystko inspirowane klasycznymi brytyjskimi pubami z pokojami gościnnymi. W pokojach również zachowano nagie, ceglane ściany, z charakterystycznym dla tego regionu designem.

Oprócz restauracji w  Wm. Mulherin’s Son znajduje się także coctail bar, a duża część karty drinków to hołd złożony miejscu – bazą są whisky.

Wszystko się tu zgadza. Dobra kuchnia, dobry design. Dobry pomysł.

mat. pormo.

mat. pormo.

 

mat. promo.

mat. promo.

Udostępnij