PORKY HEFER I JEGO MONSTRA

O projektancie posiadającym intrygująco brzmiące nazwisko – Porky Hefer – dowiedziałam się od zaprzyjaźnionej architektki wnętrz z RPA. Kiedy zaplanowaliśmy wyprawę do Afryki, wiedziałam, że spotkanie z tym designerem będzie obowiązkowym punktem w programie naszego pobytu. Kilka tygodni później wcisnęłam dzwonek u drzwi galerii Southern Guild mieszczącej się w Woodstock, artystycznej dzielnicy Kapsztadu. Od Heferowego świata „Monstera Deliciosa” dzieliły mnie już tylko szklane drzwi.

 

Magda Bulera-Payne: Czy od początku wiedziałeś, jakie wrażenia będą wywoływać zaprojektowane przez ciebie stwory?

Porky Hefer: Im bardziej w coś wierzysz, im bardziej koncentrujesz na tym energię, tym bardziej to doskonalisz i tym większe wrażenie wywiera to na innych. Od dawna skupiam się na koncepcie środowisk. Każdy z tych modeli stworzeń oceanicznych jest środowiskiem samym w sobie. Różnią się tym, w jakim stopniu oddziałują na otoczenie zewnętrzne i na nasze zmysły. Większość z nich wpływa na nasz zmysł słuchu i odłącza nas od sygnał.ów płynących z zewnątrz. Ograniczają też percepcję świata zewnętrznego – na przykład z wnętrza płaszczki widoczny jest tylko wycinek zmieniającego się otoczenia. Efekt kołysania przenosi nas w zupełnie inny wymiar, co można porównać z ruchem dziecka w wodach płodowych matki. Moje projekty wykonane są z naturalnych skór i dzięki temu mają również zwierzęcy zapach. To daje poczucie, że obok ciebie jest jeszcze coś, albo nawet ktoś inny.

 

Twoje projekty można porównać do przeskalowanych, przytulnych gniazd – pierwsze z nich powstało w 2009 roku. Jak bardzo udoskonaliłeś swoją technikę przez te lata?

Na szczęście zawsze będą wyzwania. Myślę, że największym z nich okazał się pomysł na pierwsze gniazdo i przekonanie wszystkich, że to dobra koncepcja, a potem przekonanie kogoś, żeby ją zrealizował. Później było już łatwiej. Mam to szczęście, że skupiam się na jednej idei i poszukuję różnych sposobów jej realizacji. Każdy kolejny projekt w naturalny sposób jest kontynuacją poprzedniego, ponieważ każdy z nich uczy mnie czegoś nowego i sprawia, że ciągle przesuwam własne granice i pokonuję przeszkody, które stają na mojej drodze, sprawdzając nowe możliwości własnego potencjału. To wszystko byłoby nudne bez wyzwań. Rozwój wypływa z błędów, z których można wyciągnąć wnioski. Jestem przekonany, że tak czuło się każde pisklę na początku swojej drogi w dorosłe życie. (…)

 

Pracowałeś w agencji reklamowej, zanim doszedłeś do punktu, w którym nie chciałeś już odpowiadać na briefy klientów. W jaki sposób dokonuje się taki zwrot w życiu i zostaje się projektantem przedmiotów?

Wszystko zaczęło się od produktu. Zrozumiałem, że w reklamie bardziej liczy się jednak proces niż produkt. Działy marketingu mają wówczas zajęcie, system działa i mniej istotne jest to, żeby zrobić coś wartościowego. Za dużo czasu zabierała mi w pracy polityka i demokracja. A ja po prostu chciałem robić dobrą robotę, nie grzęznąć w systemie. Animal Farm powstała w 2007 roku zainspirowana „Folwarkiem zwierzęcym” George’a Orwella i jego konceptem „Wszystkie zwierzęta są równe”. Zależało mi na tym, żeby instynkt wziął górę nad ego, by rządzili ludzie światli, a nie silni.

*cały wywiad z Porky Heferem przeprowadzony przez Magdę Bulerę-Payne można przeczytać w numerze 16 MONITOR MAGAZINE

mat.promo.

mat.promo.

 

Udostępnij