KOBIETA NA CZELE ORKIESTRY

Zdarza się to niezwykle rzadko. Kobieta dyrygent, za której batutą podąża kilkadziesiąt lub kilkaset par oczu należących do członków orkiestry. Marin Alsop nawet w świecie muzyki odczuwa przeklętą moc pojęcia „seksizm”.

 

Hillary Clinton przyjęła nominację do Białego Domu jako pierwsza kobieta w historii. Polki pokazały siłę pod szyldem Czarnego Marszu. Kobiety mają siłę. I nie boją się o niej mówić, ani jej pokazać. W świecie dyrygentów jednak bardzo trudno jest trafić na kobietę. Tych, które osiągnęły sukces, można wymienić zaledwie kilka. Współcześnie są to m.in. Simone Young czy Xian Zhang. Mimo talentu przedostanie się do pierwszej ligi dyrygentów jest diabelnie trudne. Być może pierwszą, której się to udało jest pochodząca z Nowego Jorku Marin Alsop. Muzycy przyznają, że Alsop ma „to coś”, oprócz doskonałej techniki (niekończąca się inspiracja Bernsteinem) i doświadczenia. Ma też własny styl i charyzmę, co słychać. Ma wizję. Krytycy mają co do tego wątpliwości – choć tylko od czasu do czasu, ale co z tego, skoro do historii wpisała się jako pierwsza kobieta dyrygująca podczas londyńskiego BBC Last Night of the Proms (oglądany przez 40 milionów widzów na całym świecie), a w marcu tego roku dowodziła orkiestrą z okazji 125-lecia Carnegie Hall?

Tej jesieni z orkiestrami w São Paulo i Baltimore gra Beethovena i Mahlera.

Jej głos (to, co ma do powiedzenia) jest jednym z najdonośniejszych, jeśli chodzi o współczesną, międzynarodową scenę muzyczną. Jak mantrę powtarza, że „muzyka ma moc zmieniania życia”.

Rzeczywiście coś w tym jest, szczególnie że Alsop angażuje się w wiele własnych inicjatyw, jak choćby OrchKids (projekt edukacyjny związany z nauką muzyki i gry na instrumentach, uzupełniony o posiłki i nauczycieli dedykowany potrzebującym dzieciakom) czy inny, skierowany do dojrzałych amatorów muzycznych, którzy mieli możliwość zagrać z Orkiestrą Symfoniczną Baltimore w tym roku, na koncercie z okazji 100 rocznicy założenia orkiestry. Zresztą sama pracuje z nią od 2007 roku, a rozwój zespołu jest tak duży, że kontrakt, który przedłużono dyrygentce już do 2021 roku będzie najprawdopodobniej odnowiony. W São Paulo za to pracuje od 2012 roku, początkowo współpracowała tu z muzykami jako główny dyrygent, a już rok później mianowano ją dyrektor artystyczną.

Podczas tras europejskich zapełnia największe i najbardziej prestiżowe sale w Londynie, Amsterdamie, Paryżu, Berlinie, Salzburgu i Wiedniu. Gościnnie dyryguje najlepszymi orkiestrami na świecie. Nie jest łatwo.

Od kobiet, szczególnie solistek, oczekuje się, że będą nie tylko zdolne, ale też uderzająco piękne” – mówiła Alsop w The Guardian. Kolejnym problemem dla kariery kobiet jest posiadanie rodziny. „Mam wiele znajomych, które decyzję o założeniu rodziny zostawiły do 40-tki. Najpierw liczyła się tylko kariera. Okazało się wtedy, że jest już za późno”. Alsop wraz z partnerką Kristin Jurkscheit wspólnie wychowują dziś 10-letniego syna. Jurkscheit też jest muzykiem. Jak mówi Alsop, dzięki niej ma dziś szczęśliwą rodzinę. Trzeba dużo pracy, żeby utrzymać takie szczęście. Wspomniana już Simone Young ma dzieci, ale pracowała i dyrygowała do 9 miesiąca ciąży.

Sama Alsop na co dzień nosi się klasycznie – nieodłączną częścią jej garderoby są garnitury, luźne w ramionach, aby nie krępować ruchów w trakcie dyrygowania, z czerwonym elementem przy rękawach. Mimo wszystko niejednokrotnie w ciągu kilkudziesięciu lat kariery spotkała się z ostracyzmem ze strony mężczyzn. Wielokrotnie mówiono jej, że może dyrygować delikatnymi kompozycjami Mozarta, ale już nie Brucknera. To tylko dodało jej skrzydeł. Do repertuaru dołączyła Bartóka i Brahmsa. Wyrzuciła… Mozarta.

Dlaczego kobiety nie miałyby dyrygować? Alsop żartuje: „przecież batuta nie jest ciężka”.

fot. główne: Brigthcecilia.com

Udostępnij