AFERA BROSZKOWA

Gdy premier Szydło wychodzi na trybunę, wszystkie oczy skierowane są na ozdobę jaką zawsze nosi przy klapie marynarki. O jej broszkach powstały już memy, rozpisywali się kolejni dziennikarze. Ale to nie jedyna polityk, która korzysta z ozdób. Przed nią robiło tak już wiele innych pań.

W gestach polityków nie ma przypadków. Nie ma ich również w przypadku ubrania i dodatków. Jest konkretny protokół, który restrykcyjnie określa długość spodni lub spódnic w trakcie oficjalnych wyjazdów, inaczej w obecność premierów, inaczej prezydentów, inaczej królów, a jeszcze inaczej głów kościoła. Aby uniknąć niepotrzebnych wpadek, zatrudniani są specjaliści, którzy dbają, aby wszystko się zgadzało. Jednak czasami, gdy politycy są zmuszeni odbyć trudne spotkanie, od niewygodnych kwestii również ubiorem są w stanie odciągnąć uwagę opinii publicznej. Kiedy chcieliby powiedzieć więcej, niż zezwala na to protokół, nierzadko jedynym wyjściem jest manifestacja dodatkiem – najczęściej biżuterią. Przykład? Do nich przejdziemy za chwilę.

W polityce jest coraz więcej kobiet. I to one mogą bez obaw posługiwać się ciekawą formą broni – świecidełkami, którymi niemal za każdym razem wydają komunikaty. Weźmy na przykład taką Hillary Clinton. Jako Pierwsza Dama zawsze była wsparciem męża, nawet w najtrudniejszym czasie, choć gdy romans Prezydenta USA z Monicą Lewinsky ujrzał światło dzienne, również garderoba Clinton uległa zmianie. Z tego okresu pamięta się kolczyki w złocie, z szafirami lub diamentami, zawsze delikatne, podkreślające stanowisko polityk. Broszki? Równie często. Dziś kolczyki są już odrobinę skromniejsze, klasyczne, a na nadgarstku zawisła bransoleta z przypinkami, tzw. „charmsami” – na jednym z nich widnieje portret jej wnuczki. Doskonały zabieg marketingowy. I babcina miłość, oczywiście. Broszki pojawiają się również. Choć nie tak często jak w przypadku innej amerykańskiej polityk.

Biżuteria jest komunikatem, który działa również wtedy, gdy wydaje nam się, że nie zwracamy na to uwagi. Dziennikarze „The Economist” dotarli do jednej z wypowiedzi Clinton z 2007 roku, kiedy zapytana o to, czy woli perły czy diamenty, odpowiedziała, że i te, i te. Dziś, być może nadal tak sądzi, ale prywatnie – w przestrzeni publicznej jej upodobania wydają się o wiele skromniejsze. W końcu walczy o fotel prezydencki, najważniejszą posadę w USA. Walczy też o coś więcej: o historię.

Historycznie ciekawe jest za to wykorzystanie biżuterii przez Sekretarz Stanu USA od 1997 do 2001 roku – Madeleine Albright. Jako pierwsza kobieta piastująca to stanowisko wiedziała, że każda wypowiedziana przez nią rzecz będzie cytowana wielokrotnie przez największe światowe media. To ona spopularyzowała noszenie broszek w polityce i ona nadała im sens, a nierzadko przekazywała istotne informacje. Kiedy przez irackie media nazwana została „niewydarzoną żmiją”, na jej odpowiedź nie trzeba było długo czekać. Na kolejnym spotkaniu dotyczącym sytuacji w Iraku, pojawiła się w kostiumie z przypiętą broszką w kształcie węża. W jednym z wywiadów wspominała również, że gdy miała dobry humor, nosiła broszki-motyle, w gorsze dni jej akcesoriami stawały się robaki i jadowite zwierzęta.

Ogromna wystawa poświęcona wszystkim ozdobom Madeleine Albright odbyła się dwa lata temu w Muzeum Franklina Roosevelta.

Zdaje się o tym nie pamiętać (choć wydarzyło się to bardzo niedawno) obecna premier Polski, Beata Szydło, która kilka miesięcy temu opowiadała o swoich broszkach jednemu z prawicowych tygodników, twierdząc: „Polubiłam ten trochę mój symbol. (…) Cieszę się, że broszki wróciły do łask. Mogę więc uznać, że stałam się trendsetterką”. Czy podobnie jak u Albright mają polityczny sens? Raczej sentymentalny, bo premier przyznaje, że większość z nich to prezenty od zwolenników partii. Cóż…

Lekcje od Albright zaczerpnęła za to minister spraw zagranicznych Australii, Julie Bishop. Lokalne media nie tylko zachwycają się jej polityczną siłą, ale również gracją (i ukrytym przekazem) z jakim nosi broszki. Bishop lubi modę i wspiera lokalny przemysł modowy na świecie. Jednak to akcesoria są jej największą pasją. Podobnie jak Albright, posiada też broszkę w kształcie węża, którą zdecydowała się przypiąć na oficjalne spotkanie z obecnym Sekretarzem Stanu USA, Johnem Kerrym podczas obrad AUSMIN – forum konsultacji ministerialnych pomiędzy Australią a Stanami Zjednoczonymi. Media zachwycały się cichym, ale konkretnym pokazem siły.

Broszki – przypinki noszą również mężczyźni politycy. Ale to już całkiem inna historia.

Madeleine Albright, fot. wikipedia.com

Madeleine Albright, fot. wikipedia.com

Udostępnij