PO DRUGIEJ STRONIE SKLEPOWEGO LUSTRA

Nieraz zdarzyło mi się, że mówiono do mnie głosem przedszkolanki, po czym kierowano do półki z winami półwytrawnymi.

 

„Wino” i „faux pas”. Wystarczy wpisać w wyszukiwarkę te trzy słowa i wyskoczą wam niezliczone informacje o karygodnych zachowaniach, które zdążymy popełnić, zanim jeszcze odkorkujemy butelkę. Książki i poradniki pękają w szwach pod naporem złotych rad: jak wybrać odpowiednie wino, w jakiej temperaturze je podawać, jak otworzyć butelkę, w jakiej kolejności serwować. Przykłady są niezliczone, natomiast jeżeli nie kupujemy trunku na własną rękę, to między winem a nami zazwyczaj stoi drugi człowiek, którego zadaniem jest ułatwienie nam wyboru. Prowadzenie sklepu z winem oznacza doradzanie klientom bezpośrednio. Sama spędziłam wiele czasu po tej drugiej stronie i nauczyłam się przede wszystkim tego, że kluczowa jest umiejętność odczytywania potrzeb klienta. Nigdy natomiast nie trafiłam na porady dla nas, obsługujących. Zbyt częsty jest brak zainteresowania klientem i założenie, że wie dokładnie czego szuka. Dla wielu wizyta w sklepie z winami stanowi wyzwanie. Błądzą między etykietami, oczy zastygają zagubione między półkami. Jeżeli klient jest niedoświadczony i nie ma pod ręką dobrego przewodnika, to niestety istnieje duża szansa, że wyjdzie niezadowolony z wyboru bądź z niczym. Kluczowe jest zrozumienie, po co klient przyszedł. Butelka może być dobierana do niezobowiązującego talerza makaronu, a być może klient poszukuje eleganckiego prezentu ślubnego? Co za tym idzie, częstym kłopotem jest myślenie stereotypowe. Jako drobnej postury kobiecie nieraz zdarzyło mi się, że mówiono do mnie głosem przedszkolanki, po czym szerokim gestem kierowano do niziutkiej półki z winami półwytrawnymi, zanim jeszcze zdążyłam zwerbalizować, czego szukam. Statystyki potwierdzają, że bezpiecznie jest założyć, że Polak na wino dużo nie wyda. Przeciętny Polak wypija zaledwie 3,5 l wina rocznie i najczęściej wydaje na butelkę nie więcej niż 30 złotych. Potwierdzeniem tego jest sukces win z dyskontów. Niezbyt elegancki klient w sklepie? Możemy być zaskoczeni, gdy okaże się, że przyszedł po konkretny rocznik, po czym wychodzi z dwoma kartonami i w dodatku dopytuje się o dostępność konkretnej pozycji z wybranej winnicy. Stereotypowe myślenie to jedno, brak adekwatnej specjalistycznej wiedzy to drugie.

*cały felieton Aleksandry Pavoni można przeczytać w numerze 16 MONITOR MAGAZINE

MONITOR MAGAZINE - KUP TERAZ

Udostępnij