ARCHITEKTURA DLA UCHODŹCÓW

Kryzys migracyjny pogłębia się z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc. Choć media przestały szczuć widzów „złymi” uchodźcami, kolejne grupy uciekających przed wojną, którym udaje się przedostać do Europy, muszą zaczynać od zera. Na pomoc przychodzi im architektura.

 

Widok jest przerażający: tysiące osób spędzających noce i dnie w obozach dla uchodźców, w błocie, brudzie wywołującym choroby, opędzający się od robaków, bez dostępu do bieżącej wody. Nie narzekają. Uciekli od zgliszczy mitycznych miast, z miejsc będących początkiem wielkiej kultury, z których dziś pozostał niemal wyłącznie pył. Niedawno czołówki dzienników obiegła fotografia nowonarodzonego dziecka, obmywanego w brunatnej kałuży. Uchodźcy jednak nie narzekają. Są wdzięczni Allahowi – temu samemu, na którego powołują się terroryści z ISIS, że pomógł im przeprawić się przez wody Morza Śródziemnego, w których każdego dnia toną setki tych, którym łaska nie dopisała. Łaska boska, ale także łaska przemytników, którzy na handlu życiem dorobili się od początku wojny milionów dolarów. A wojna jeszcze się nie skończyła. Za dużo osób ma interes w tym, żeby trwała.

Wśród uchodźców nie brakuje nauczycieli, lekarzy, prawników, sklepikarzy. Ludzie wykształconych i prostych. Jak długo taki stan będzie trwał? Nie wiadomo. Właściwie nikt nie potrafi udzielić na to pytanie odpowiedzi.

Co można więc zrobić, aby poprawić sytuację potrzebujących? Można wziąć sprawy w swoje ręce.

W taki sposób powstała platforma o nazwie Architecture for Refugees, dzięki której zbierane są informacje o potrzebach architektonicznych na terenie obozów. Pomysłodawcami są Bence Komlósi, Denisse Castillo, Henrik Ceccaroli i Zsófia Glatz. Pochodzą z Węgier, Norwegii i Ekwadoru. I postanowili pomóc. Wcześniej złgosili się do Future Architecture – platformy przeznaczonej dla młodych talentów i wszystkich tych, którzy tworzą idee miast i architektury przyszłości.

Obóz Za'atri dla syryjskich uchodźców w Jordanii / fot. youtube.com

Obóz dla syryjskich uchodźców w Jordanii / fot. youtube.com

Wszystko zaczęło się we wrześniu 2015 roku, kiedy kryzys nasilił się do niespotykanych dotąd rozmiarów – po raz pierwszy od czasów II Wojny Światowej. Komlósi, Castillo, Ceccaroli i Glatz skupili się na rozpoznaniu potrzeb uchodźców. Wśród nich był dostęp do informacji – elektryczność i sieć wi-fi. Telefon komórkowy? Zbędna rzecz, co to za uchodźca – prawdziwego nie stać przecież na zabawki elektroniczne – takie głosy pojawiają się na forach internetowych. Bzdura. Mamy XXI wiek, a dostęp do informacji jest kluczowy. Dlaczego? Tłumaczyła to w jednym z wywiadów Estrella Galán z Hiszpańskiej Komisji ds. Pomocy Uchodźcom: „Ludzie powszechnie tego nie wiedzą, ale uchodźcy w Grecji mogą poprosić o azyl, albo dołączyć do programu przesiedleńczego tylko przez godzinę dziennie, kontaktując się wyłącznie przez Skype’a z biurem azylu europejskiego. A ten jest ciągle zajęty”.

Architecture for Refugees ma spełniać rolę organizatora i nośnika, wykorzystując do nagłaśniania tematu m.in. media społecznościowe. Takich programów pojawia się coraz więcej.

Jakiś czas temu Fundacja IKEA i ONZ zorganizowali konkurs: „Co może zrobić design dla uchodźców?”. 30 czerwca jury debatowało w Amsterdamie i wybrało 5 finalistów (z 631 projektów), których na uroczystości przedstawił Minister ds zagranicznych Holandii, Bert Koenders. Każdy, kto ucieka przed wojną i prześladowaniami zasługuje na zrozumienie i schronienie. To było jego główne przesłanie. Z badań wynika, że większość uchodźców trafia nie na wieś, ale do miast, bo aż 60%  – i to na nich skupił się projekt. Ale również był do nich skierowany – w końcu wśród migrantów jest pokaźny procent znakomitych architektów i budowniczych, którzy problem organizacji obozów znają z własnego doświadczenia. Na świecie jest ponad 67 milionów uchodźców. Jest komu pomagać.

17 października IKEA i norweski Czerwony Krzyż zorganizowały w jednym ze sklepów sieci akcję „Syria 25m²”. Zbudowano pokój będący repliką jednego z mieszkań w Damaszku, w którym mieszka Rana z 9-osobową rodziną. Klientom sklepu znane są urządzane przez architektów IKEI pokoje inspiracyjne. W takiej konwencji utrzymano wstrząsającą akcję. Na rozwieszonych w pomieszczeniu kartkach umieszczono informacje o sytuacji w Syrii i o możliwościach pomocy. Akcja potrwa dwa tygodnie.

1 października, jedna z najsłynniejszych placówek na świcie – MoMA pokazała wystawę „Insecurities: Tracing Displacement and Shelter” skupiającą się na projektach schronień dla migrantów. Do zobaczenia: przykłady architektury, sztuki i wzornictwa skoncentrowane na problemie przymusowego przesiedlenia. Kuratorzy zadali pytanie o bezpieczeństwo obozów dla uchodźców, o ich sens i powagę tematu, którym teraz interesują się architekci na całym świecie. Przedstawiciele MoMA podczas konferencji prasowej cytowali gorzkie słowa Kiliana Kleinschmidta, eksperta współpracującego z ONZ, odpowiedzialnego za temat obozów dla uchodźców. Kleinschmidt mówi, że obozy dla uchodźców są miastami przyszłości i nie ma w nich nic przejściowego.

Najważniejsze jest jednak, aby obozy dla uchodźców były miejscami godnymi, choć w uszach wciąż dudnią wypowiedzi Kleinschmidta, że obozy są pułapkami, w których czas przeciętnego pobytu wynosi aż 17 lat. „To przecież cała generacja” – dodaje Niemiec.

Jakie jest więc wyjście z tej fatalnej sytuacji? Większość migrantów deklaruje chęć powrotu do ojczyzny. Kiedy? Nie wiadomo. Do tego czasu, to tu powinni poczuć się bezpiecznie.

Udostępnij