SALVADOR DALÍ GOTUJE

Brzmi jak kolejny program kulinarny, tym razem kuchenne rewolucje polane surrealistycznym sosem słodko-kwaśnym. Nie jest jednak tajemnicą, że tak samo jak pędzlem, Dalí lubił posługiwać się piórem.

 

Salvador Dalí wielkim artystą był. Ale nie największym. Nie był nawet największym surrealistą, jeśli już zawęzić pole manewru. Był za to doskonałym obserwatorem i marketingowcem. Wycofany za młodu Hiszpan nauczył się wykorzystywać każdy, choćby najmniejszy talent i go świetnie sprzedawać. Pomagała mu żona, słynna Gala, której poświęcał obrazy, majątek, ale przede wszystkim siebie. I jeszcze coś – książki.

Niewielu bowiem wie, że Dalí fascynował się również literaturą. Napisał nawet książkę „Ukryte twarze”, wydaną w Polsce przez Bellonę i poradził sobie z tematem całkiem sprawnie. Pisał też filmy dla Disney’a. Teraz wydawnictwo Taschen wznowiło wydanie surrealistycznej książki kucharskiej malarza, poświęconej oczywiście Gali, pod wymownym tytułem „Les diners de Gala”. A jeśli w jednej pozycji pojawiła się i Gala i jedzenie, nie mogło zabraknąć nawiązań erotycznych, tak bardzo lubianych zresztą przez surrealistów, w tym przede wszystkim Dalego, co widoczne było w jego pracach, jak choćby „Miękkim Autoportrecie z Plastrem Pieczonego Boczku” z 1941 roku czy zaprojektowanym pięć lat wcześniej „Telefonie Homarze”.

Co ciekawe, potrawy z książki, które wydają się być totalnie absurdalne, można śmiało jeść, choć może się okazać, że niektóre składniki będą ciężko dostępne. Każde z dań jest za to wspaniale zilustrowane lub sfotografowane. Niekiedy na zdjęciach pojawia się sam Dali w otoczeniu bogato zastawionego stołu, uginającego się od dóbr.

mat. promo. Taschen

Les diners de Gala, mat. promo. Taschen

„Les diners de Gala” po raz pierwszy pojawiła się na rynku w 1973 roku, wydana w nakładzie 400 egzemplarzy. Jak lubił o niej mawiać sam Dalí, miała być „poświęcona wyłącznie przyjemności jedzenia”. Dość zresztą niebezpiecznej. Dzisiaj jedną z 400 oryginalnych kopii, które są niezwykle rzadkimi okazami, sprzedaje się za tysiące dolarów. Tym, którzy mieli w posiadaniu książkę, a jeszcze większą ochotę, aby ją sprzedać, interes popsuło wydawnictwo Taschen, które zdecydowało się na reedycję 320-stronicowego albumu. Po kolei przegląda się kolejne rozdziały (jest ich w dwanaście), w których znalazło się w sumie 136 przepisów spisanych i zilustrowanych własnoręcznie przez Dalego, aby po chwili znów do nich wracać. Szczególnie do dziesiątego, poświęconego afrodyzjakom, a nazwanego „I eat Gala”.

Jeśli ktoś już wyciera deski i szykuje noże, aby zabrać się do pracy nad daniami artysty, może poczuć się dość zagubiony. I to szybko. Bo jak „Koktajl Casanovy” brzmi całkiem dobrze, tak danie „Tysiącletnie Jajka” średnio wzmaga apetyt.

Dalí ma więc szansę powrócić dziś jako gwiazda kuchni, jako szef celebryta, który mógłby się stać ojcem chrzestnym wszystkich hiszpańskich szefów kuchni wyróżnionych najwyższymi odznaczeniami w gastronomii. Ale nie tylko do nich jest kierowana. Każdy powinien spróbować.

Album można już kupić, natomiast jeśli ktoś liczy na wydanie w twardej oprawie, będzie musiał poczekać do 20 listopada.

Kuchnia fascynuje dziś wszystkich, stąd albumy dotyczące kulinariów, choćby ten od Valentino. Jednak kto, jak kto, ale Dalí potrafił wyznaczać trendy.

Les diners de Gala, mat. promo. Taschen

Les diners de Gala, mat. promo. Taschen

Udostępnij