Został napisany rok przed jego śmiercią. Nie był to jednak kolejny, zwyczajny list do przyjaciela. Zdradzał coś więcej – fabułę nieskończonej książki.

 

Jackiem Kerouakiem zachwycało się pokolenie bitników, pokolenie neo-ekspresjonistów lat 80. (Jean-Michel Basquiat, gdy tylko wybierał się w jakąś podróż, obok szkicownika zawsze chował do torby „Podziemnych” Kerouaca z 1958 roku), w końcu millenialsów, których pociąga „W drodze”, jak również sama ekranizacja powieści z 2012 roku, z idolami młodego pokolenia: Kristen Stewart, Garrettem Hedlundem, Samem Riley i Kirsten Dunst. Kerouac był młody, bezkompromisowy i taka pozostała jego twórczość. Pisarz urodził się we francusko-amerykańskiej rodzinie i aż do szóstego roku życia nie mówił po angielsku. W domu rozmawiano bowiem po francusku. Początkowo zdradzał większy talent do sportu niż do pisania, był jednym z najbardziej cenionych zawodników lokalnego klubu piłkarskiego. I dzięki temu zdobył stypendium prestiżowego Columbia University w Nowym Jorku. Tam zaprzyjaźnił się z bitnikami Ginsbergiem (wkrótce doskonałym poetą), Cassadym (równie wielki poeta) i Burroughsem (wspaniałym artystą, którym podobnie jak Kerouakiem fascynowały się kolejne pokolenia, znów z Basquiatem na czele). Niestety, kiedy złamał nogę, a niedułgo potem doszło między nim a trenerem do sprzeczki, stypendium przepadło, a młody Kerouac musiał szukać szczęścia w marynarce. Jednak i tam nie zagrzał miejsca. Zwolniono go. Powody? Problemy mentalne. Kerouac podróżował, jednak zawsze wracał do nowojorskiego mieszkania dzielonego z wymienionymi już przyjaciółmi. Wtedy napisał powieść „Miasteczko i Miasto”. Zdobył uznanie. Stał się pisarzem. Zachęcony sukcesem pisał przez kolejne siedem lat. Przez ten czas żadne wydawnictwo nie było zainteresowane wydaniem Kreouaca. W tym okresie zainteresował się buddyzmem, poszukiwaniem oświecenia. Aż do momentu, gdy skontaktowali się z nim przedstawiciele Viking Press, wypuszczając najgłośniejszą, autobiograficzną powieść pisarza „W drodze”. To właśnie ta książka objawiona jest jako biblia epoki Beat Generation. Dużo pracował, dużo podróżował. Odnalazł się jako przywódca kontrkulturowej młodzieży lat 60, ale w tym samym czasie przestał sobie radzić z rzeczywistością, szczególnie po śmierci siostry oraz Cassady’ego i paraliżu matki. Coraz więcej pił. Pił nawet wtedy, gdy zapraszano go do publicznych wypowiedzi telewizyjnych. Jeden z jego ostatnich występów, pijanego, bełkoczącego o kontrkulturze, zachowały taśmy pod koniec 1968 roku. To był jego ostatnie wystąpienie publiczne. Rankiem 20 października 1969 roku, sącząc whisky, siedząc w ulubionym fotelu i robiąc notatki do książki o drukarni swojego ojca, poczuł się źle, zaczął pluć krwią. W szpitalu, z jego ust wciąż płynęła krew. Wykonano operację, jednak uszkodzona wątroba odmawiała pracy. Zmarł następnego ranka, nie odzyskawszy przytomności. Miał 47 lat.

List Kreouaca napisany rok przed śmiercią, w czerwcu 2016 roku został wystawiony na aukcji. Jak zawsze w przypadku epistolarnych pamiątek, szczególnie autora takiej wagi, wzbudził wielkie zainteresowanie. Tym bardziej, że pokazywał tę mniej znaną stronę ikony literatury. Powstał we wrześniu 1968 roku i został podpisany przez pisarza dwukrotnie. Kerouac wysłał go do wieloletniego przyjaciela i agenta, Sterlinga Lorda (tego samego, który odpowiadał za sprzedaż „W drodze”), a zawierał informacje na temat książki „Spotlight”, która nigdy nie została ukończona. Dziś list wydaje się być po części testamentem, formą naturalnej spowiedzi. Warto się mu przyjrzeć z bliska.

kerouac-part-1

kerouac-part-2

Udostępnij