W POGONI ZA ZMYSŁAMI

Rzeczywistość nie jest taka, jaką ją postrzegamy za pomocą naszych zmysłów. 

 

Jednym z ostatnich myślicieli próbujących sformułować wielką domkniętą teorię świata był Gottlieb Friedrich Leibniz. Stworzona przez niego koncepcja oparta na istnieniu małych cząsteczek zwanych monadami miała tłumaczyć w nieco metaforyczny sposób budowę całego wszechświata i jego funkcjonowanie. Napisany w 1714 w podróżniczym szale i w malignie tworzenia finezyjny traktat o świecie zwany monadologią opisuje między innymi różnorodność postrzegania rzeczywistości przez poszczególne jednostki. Każda żyjąca istota ma inny wygląd, inny odbiór świata, ale jednocześnie odczuwa poprzez usieciowienie to, co dzieje się na drugim końcu uniwersum. Sposób percypowania rzeczywistości zależy od jednostki, czyli monady, stopnia jej rozwoju i stopnia „mętności” czy też „wyrazistości” jej postrzeżeń. I choć traktat ten, niezwykle śmiały w rozmachu, gdzieś w międzyczasie uległ zapomnieniu, to kilka jego myśli możemy uznać współcześnie za trafne i nadal aktualne. Niejeden dzisiejszy naukowiec zgodziłby się z tym, że jesteśmy zbudowani z małych cząsteczek osadzonych w wielkim kosmosie. Zatrzymaliśmy się w ewolucji na bardzo ubogim etapie rozwoju aparatu percepcyjnego, który w niezbyt skomplikowany i wybiórczy sposób odbiera bogactwo otaczającego nas świata. A zatem to nieprawda, że rzeczywistość jest taka, jaką ją postrzegamy za pomocą naszych zmysłów. Nasz umysł rejestruje bardzo mały wycinek rzeczywistości, nasza percepcja jest raczej „mętna”. weźmy chociażby nasze zdolności widzenia. To, co widzimy, to mniej niż jedna bilionowa fal istniejących w przyrodzie. Widzimy kolory jako fale elektromagnetyczne, które odbijają się od obiektów i dostają się do receptorów umiejscowionych na tyłach naszych oczu, ale już takie fale jak radiowe, promieniowanie gamma, mikrofale czy np. podczerwień, ignorujemy, ponieważ nie mamy odpowiednich receptorów biologicznych, które by je pozwoliły rejestrować. To samo tyczy się zwierząt, choć „mętność” ich postrzegania będzie innej natury. W ich królestwie różne osobniki rejestrują rzeczywistość na inne sposoby. Ujmując to bardziej metaforycznie, moglibyśmy powiedzieć, że każde zwierzę rejestruje świat z innej płaszczyzny jawienia się rzeczywistości. tak, jakbyśmy próbowali patrzeć na otaczającą nas rzeczywistość z różnych płaszczyzn jednego kryształu. Na przykład dla takiej ryby słodkowodnej, zwanej duchem brazylijskim, rzeczywistość to mozaika pól elektrycznych, do której odbioru zwierzę wykorzystuje zmysł elekrorecepcji, nietoperzowi zaś, który porusza się dzięki echolokacji, świat jawi się jako różnica ciśnień powietrza.

*cały tekst Aleksandry Hirszfeld można przeczytać w numerze 16 MONITOR MAGAZINE

MONITOR MAGAZINE - KUP TERAZ

Udostępnij