18 KARATÓW DO SPUSZCZENIA

Maurizio Cattelan zaprojektował dla Muzeum Guggenheima złotą toaletę. Nie jest to kolejny, zwyczajny manifest. Toaleta, pokryta 18-karatowym złotem, działa. I funkcjonuje z powodzeniem.

„America” – tak nazwał swoją funkcjonującą rzeźbę Włoch, znany z kontrowersyjnych realizacji, jak choćby oprotestowana instalacja Jana Pawła II przygniecionego meteorytem, modląca się na terenie dawnego getta warszawskiego postać Hitlera, czy ogromna dłoń z charakterystycznym gestem pokazania środkowego palca, która stanęła przez mediolańską giełdą.

Najnowszy projekt artysty (który nigdy nie odebrał wykształcenia artystycznego) to pierwsza realizacja od retrospektywnej wystawy z 2011 roku.

Złota toaleta została przeznaczona do użytku publicznego w nowojorskim Muzeum Guggenheima.

Kiedy wiosną tego roku świat obiegły informacje, że Cattelan przerywa „emeryturę” („Niepracowanie jest jeszcze większą torturą niż praca” – ogłosił w „The New York Times” artysta) i zamierza pokazać nowy obiekt jeszcze w tym roku, wielbiciele jego trudnej sztuki wzięli głęboki oddech. Kolejna informacja dotyczyła instalacji – miała być to 18-karatowa, złota toaleta. Początkowo zapowiadano jej premierę na początek maja, jednak plan się nie powiódł. Miały na to wpływ trudności ze znalezieniem odpowiedniego modelu toalety Kohler. Instalację dzieła sztuki przełożono więc w czasie. W końcu, w drugiej połowie września, nadeszła ta chwila – kreacja Włocha została zaprezentowana, a sam zainteresowany nazwał ją przewrotnie i trochę cyniczne „America”.

Pomysł Cattelana natychmiast przywodzi na myśl słynną „Fontannę” Duchampa, jeden z symboli dadaizmu. Realizację zainstalowano w niewielkiej łazience. Toaleta ma być czyszczona co kwadrans przez specjalnie oddelegowaną do tego osobę, która używa szpitalnych środków dezynfekujących, które nie uszkodzą instalacji.

Toaletę wykonano we Włoszech, a oprócz odniesienia do historii sztuki, jest ona również przeniesieniem idei Cattelana z kultowego magazynu wydawanego przez niego i Pierpaolo Ferrariego dwa razy do roku – „Toilet Paper”.

Cattelan przewartościowuje ikony kultury. Tak jest również w przypadku „Ameriki”. Odwiedzający Muzeum Guggenheima mogą przyglądać się i korzystać z instalacji indywidualnie i prywatnie – to, według artysty, ma dowieść, że ten ekstrawagancki produkt sprawi, że nawiąże się bardziej intymną relację z dziełem sztuki. Dosłownie i w przenośni. Puszczenie oka do mitu „american dream”. A więc Cattelan w pełni sił.

Jak zachowają się turyści? Czy „America” przetrwa? „To będzie test dla tego przedmiotu” – powiedział poważny Cattelan w krótkim wywiadzie udzielonym Caitlin Dover.

Czas pokaże.

Udostępnij